poniedziałek, 4 marca 2019

Old is gold

Od dziecka fascynują mnie pchle targi. Karierę "szperacza" 😃 zaczęłam w latach 90. na niemieckich "flohmkarktach". W tamtych latach w Polsce tego typu bazarów raczej nie organizowano.




Razem z siostrami dostawałyśmy od taty po parę marek i spędzałyśmy czas na wyszukiwaniu niepowtarzalnych rzeczy. W moim rodzinnym domu do dzisiaj stoi na kominku antyczny zegar, zachowały się też inne pamiątki, jak oryginalne afrykańskie maski, czy japoński parasol z papieru i bambusa. Kojarzę każdą rzecz, którą przywiozłam z wojaży z tatą po Niemczech. Raz trafiła mi się rustykalna puszka, która nadal służy mamie do przechowywania kawy, a ja wciąż pamiętam, że kupiłam ją za jedną markę na pchlim targu w Hannowerze-Laatzen. 😊😍

W Emiratach nadal odwiedzam miejsca, w których za grosze można znaleźć starocia-perełki. Sprawiają mi one większą radość, niż te nowe, wymuskane ze sklepów. Jak dla mnie za nowe, za bardzo wymuskane i za bardzo sklepowe. 😜 Lubię, gdy przedmiot ma swoją historię.

Ostatnio wyszperałam parę ciekawych książek. Między innymi biografię Jean Said Makdisi, która opisuje historie życia trzech pokoleń kobiet ze swojej rodziny. 
Przy pięknych opisach Syrii, pękało mi serce... 

Nie ma już mojego taty. 💔😢
Nie ma niemieckich marek.
Nie ma Syrii, o jakiej pisze Makdisi.

Ale są rzeczy, które wciąż opowiadają mi o dawnych historiach. 



poniedziałek, 28 maja 2018

Ramadan to cudowny czas

Dwanaście dni ramadanu już za nami. To ponad jedna trzecia! Zleciało, nie wiadomo kiedy...Jak zwykle za szybko mija czas.


Lara wypatrująca półksiężyca.  



Lara już od pierwszego dnia wypatrywała księżyca w nowiu, po arabsku zwanego al hilal. 🌙  To jego pojawienie się zwiastuje początek ramadanu.
Gdy byłam w jej wieku,  z nosem przyklejonym do szyby wypatrywałam pierwszej gwiazdki na niebie w Wigilię, rozumiem więc, jak emocjonujące jest to zajęcie. ⭐🤗


Powiedział Ibn Umar: "Ludzie oczekiwali pojawienia się półksiężyca (rozpoczynającego ramadan). Poinformowałem Proroka (sall allahu alejhi wa sallam), iż go widziałem. (Następnego dnia) On pościł i nakazał post ludziom." [Abu Dawud]



Kalendarzyk na ramadan.  

W kalendarzyku wypisane są godziny wszystkich modlitw w czasie ramadanu. Muzułmanie mają obowiązek modlić się  pięć razy dziennie w określonych porach: fajr, dhuhur, asar, maghreb, ishaa.



W tym roku w Emiratach pościmy przez około 13 godzin dziennie. To mało czy dużo? W porównaniu do innych miejsc na świecie, nie jest źle. Najdłużej post trwa w Islandii, bo aż 21 godzin, ufff! Sami widzicie, że nie mamy w Emiratach powodu do narzekań w tym względzie.



"To jest miesiąc ramadan, w którym został zesłany Koran - droga prosta dla ludzi i jasne dowody drogi prostej, i rozróżnienie. Ktokolwiek z was będzie świadkiem tego miesiąca, niech pości..." (Surah al-Baqarah, 2:185)



Niebo w drodze do Al Ain w pierwszy dzień ramadanu. 


Ramadan tradycyjnie rozpoczęliśmy wspólnie z rodziną i znajomymi w Al Ain. Co roku spotykamy się, by zjeść pierwszy iftar razem.




Bawadi Mall w Al Ain w ramadanowej scenerii.


Obowiązkiem jest, by podtrzymywać więzy rodzinne oraz okazać szacunek starszym krewnym. Tak nakazuje nam islam. Oczywiście nie jest to dla nas przykry obowiązek, miło się spotkać i w ogóle. Szczególnie, gdy gospodarze wyprawiają wspaniałą dla podniebienia ucztę.  😋😍🌙⭐🕌 
Egipskie mahszi, lazania, pieczona baranina, kurczaki - to niektóre z pyszności, którymi nas ugoszczono.



Dzbanek soku pomarańczowego, przygotowanego na iftar przez moją córcię.



Caramel bread pudding i sok pomarańczowy to nasz skromny wkład na pierwszy iftar w tym roku. 



Jeśli jesteśmy w stanie, powinniśmy przynieść coś ze sobą w gościnę, najlepiej jakiś deser, by odciążyć trochę  panią domu, która i tak już dość się nastała w kuchni.
W tym roku ja przygotowałam popularny w Emiratach caramel bread pudding, a Lara sama wycisnęła 2 kilogramy pomarańczy na sok. Taka forma aktywnego zaangażowania w ramadan bardzo jej  się podobała.




Magnes na lodówkę z Mekki. Wypatrzyłam go u rodzinki w Al Ain, jest świetny! <3


Po całym dniu postu wydawałoby się, że można zjeść konia z kopytami, ale jednak w praktyce nie je się dużo , żołądek wydaje się ściśnięty i wrażliwy. Zresztą, nadmierne objadanie się nie jest zgodne z ideą postu. Najlepiej przerwać post daktylami i wodą, co jest sunną, czyli tak postępował Prorok Mohamed (sal allahu alejhi wa salaam).
Ja zazwyczaj, po takim posileniu się, odprawiam wpierw modlitwę maghreb (to modlitwa wypadająca  po zachodzie słońca i kończąca post) i dopiero wtedy zjadam iftar.
Pomodlić można się też po posiłku, ale uwielbiam to uczucie, gdy obowiązek modlitwy już spełniłam i mogę odpoczywać. Czyli pić kawę. 😃



Takiej kawy mrożonej nie da Wam żaden starbaks. :D


Nic z jedzenia nie może się zmarnować. Czego goście nie zjedzą na miejscu, dostaną na wynos i kolejny iftar ma się  z głowy, nastepnego dnia też nie trzeba stać przy garach. 😊 Coś pięknego. 😃




Mimo wielu obowiązków, na modlitwę nie może zabraknąć czasu. 


Gdy modlimy się razem...

Okej, ale właściwie co z tym spędzaniem czasu na gotowaniu w ramadanie? Dużo zależy od sytuacji i intencji.
Często słyszę, czy też czytam, krytyczne słowa wobec osób, które zajmują się gotowaniem posiłków na iftar i zupełnie nie rozumiem owej krytyki! Właściwie tym osobom to należy się uznanie i szacunek za trud nakarmienia poszczących. Allah obiecuje pomnożenie dobrych uczynków w ramadanie. Czynienie dobra jest bardzo "opłacalne", szczególnie podczas świętego miesiąca, a przygotowanie posiłku dla poszczących/głodnych osób, to szlachetny uczynek. Zresztą w islamie chwali się nawet nakarmienie psa czy kota, więc...
Wniosek?
Spędzasz pół dnia w kuchni, zjadasz co ugotowałeś sam i w nadmiernej ilości ---> nie!
Spędzasz pół dnia w kuchni, dzielisz się jedzeniem z sąsiadami, zanosisz do meczetu lub na przykład zapraszasz gości na iftar ---> tak jest dobrze. 😊

Jest nawet taki hadis:

Wysłannik Allaha (sal allahu alejhi wa salaam) powiedział: O Abu Dharze! Jeżeli ugotujesz jakąś zupę, dodaj do niej wody, następnie zajrzyj do swoich sąsiadów i daj im część z tego (podziel się tym z nimi). [Muslim]



Przed zachodem slonca ludzie zbieraja sie przy meczetach, gdzie zjedza darmowy posilek i beda sie modlic. 



Sednem ramadanu jest pomoc innym.
Mieszkając w kraju arabskim sama mogę zaobserwować, jak ludzie wręcz ścigają się, by zrobić coś dobrego dla bliżnich. Emiratczycy biorą na siebie odpowiedzialność za obcokrajowców żyjących w ich kraju. Dzielą się jedzeniem, na przykład posyłając tace z lokalnymi daniami do meczetów, do chłopaków z Indii pracujących w sklepiku na rogu, czy też przybyłym z Azji pracownikom, mieszkającym na osiedlach robotniczych. Po sąsiedzku półmiski z jedzeniem i daktyle też "wędrują". 😊😉
Niektórzy Emiratczycy zajmują się wolontariatem (w tym roku widziałam nawet młodego człowieka na wwózku inwalidzkim, który był takim wolontariuszem, niech mu Bóg wynagrodzi i da zdrowie), na krótko przed zakończeniem postu stają przy drogach, by rozdawać kierowcom wodę i daktyle, bo ci nie zdążyli na iftar.
Inni wystawiają przed swoimi domami namioty, w których przygotowują iftary dla biedniejszych osób. 
Ci, którzy prowadzą firmy, wyprawiają iftary dla swoich pracowników i ich rodzin.
W supermarketach można dołożyć jakieś produkty do banku żywności, które później zostaną rozdane najbardziej potrzebującym. 
Poza tym kupuje się cegiełki na różne cele dobroczynne - w centrach handlowych można zauważyć specjalne małe stoiska, obsługiwane przez Emiratczyków, na których są one sprzedawane. W tym samym miejscu można uiścić opłatę na rzecz zakat, co jest obowiązkiem dla muzułmanina.




fot. www.timeoutdubai.com


fot. www.whatson.ae


W Dubaju już kolejny rok z rzędu powodzeniem cieszą się ramadanowe lodówki, które stoją na ulicach, przy sklepach, meczetach, prywatnych domach i kto chce, może zostawić w nich produkty żywnościowe dla potrzebujących. Potrzebujesz, podchodzisz, bierzesz. Sharing is caring. <3 Jednak wiecie co jest najpiękniejsze? Nie tylko muzułmanie wypełniają ramadanowe lodówki!  "...Lecz ludzi dobrej woli jest więcej...!" 



Podobnie jak rok temu, Lara urządziła w swoim pokoju "meczet", a na drzwiach zawisł taki oto rysunek, co by wszystkim było wiadomo, gdzie znajduje się nasz domowy masjid. 😊


Dla Lary ten ramadan jest inny, niż poprzednie. Jest ona teraz bardziej świadoma, co się wokół niej dzieje i bardzo aktywnie, całym sercem, bierze udział w czynnościach związanych z ramadanem. Sama wyraziła ochotę, by pościć. Codziennie przed pójściem do szkoły przypomina mi, żeby nie dawać jej żadnego jedzenia. Udaje mi się jednak ją przekonać, żeby zabrać coś ze sobą "na wszelki wypadek". Nie odwodzę jej wprost od tego pomysłu, nie mówię "jesteś za mała". Gdy wraca i tłumaczy, że zjadła śniadanie w szkole, bo nie mogła wytrzymać, albo gdy mówi, że pościła, ale jadła tylko cukierki 😂😂😂, wywołuje uśmiech na mojej twarzy i w sercu. Nie oceniam jej za słabości, ale dużo chwalę za dobre intencje. To tylko siedmioletnie dziecko (o pięknej duszy). Masza Allah.




Luli w czasie "modlitwy". Mimo błędów, jakie popełnia, robi to szczerze i z oddaniem


Po modlitwie zawsze znajdzie się czas na szaleństwa panny Lary. 😊


Przy okazji robienia kartek na ramadan, Lara stwierdziła, że musi też zrobić kartkę "chrześcijańską" dla swojej kuzynki z Polski. Tak więc powstała też jedna z choinką i Mikołajem. 😂 Nie wiem tylko, czy wysłać ją teraz, czy też lepiej poczekać do grudnia? 😄😍





Libanska salatka fattoush.



Maqluba w trakcie przygotowywania.

W tym roku bardzo mało iftarów spędziliśmy w domu. Już pierwszego dnia posypały się zaproszenia, tak że codziennie prawie jesteśmy w drodze.
Palestynska maqlube przygotowalam na wczorajszy iftar (przepis na blogu juz jest kliknij).


Jeden z iftarów przygotowanych przeze mnie. 



Lampki w kuchni. 😍


Nie ma z nami w tym roku Egipskiej Babci, bo krótko przed ramadanem wróciła do siebie po trzech miesiącach pobytu u nas, tak więc nie jesteśmy ograniczeni i możemy korzystać z zaproszeń, Babcia wolałaby siedzieć w domu, a nam nie wypadałoby jechać bez niej.
Oboje z mężem stwierdziliśmy, że takiego ramadanu jeszcze nie mieliśmy i bardzo nam on się w tym roku podoba, aktywny i pełen spotkań towarzyskich.



Dubaj.

Burj Khalifa w swietle zachodzacego slonca.

Po iftarze czas na rundke po kilku ulubionych miejscach w Dubaju.


 Jeden z iftarów zorganizowała firma, w której pracuje mój mąż.  Odbył  on się w hotelu Sheraton w Dubaju i w sumie większość czasu spędziłam tam na witaniu się ze wszystkimi współpracownikami męża i ich rodzinami. :P Na takiej imprezie zazwyczaj jest bufet otwarty, z przewagą dań z kuchni arabskiej. Miło było widzieć, że chrześcijanie i hindusi, pracujący z mężem, też przyszli zjeść iftarową kolację. Alhamdullilah, tu gdzie żyjemy nie spotykam się z podziałami ze względu na religię, kolor skóry i inne głupoty.

 Co innego w polskim Internecie. 🙈🙈🙈 Ignorancja, dezinformacja, rasizm i niechęć do wszystkich i wszystkiego wciąż zalewa internety.  Ostatnio nawet przeczytałam, że muzułmanom nie wolno w ramadanie...
UWAGA!


POŁYKAĆ ŚLINY. 😂😂😂

Śpieszę więc poinformować, że owszem,  muzułmanie w ramadanie mogą połykać ślinę. Oprócz tego, wolno nam też ODDYCHAĆ. 😉😉😉




Kolejna podróż do Al Ain. Tym razem wybraliśmy nieznaną nam dotąd drogę, wiodącą przez Al Ajban i Sweihan. Droga była prawie pusta, totalne odludzie, ale widoki były wspaniałe. Pustynia po obu stronach, wielbłądy, namioty beduińskie, farmy i minimum cywilizacji. Postanowiliśmy, że wybierzemy się na wycieczkę w te rejony po ramadanie, in shaa Allah. 


W piątek ponownie byliśmy w Al Ain, tym razem u znajomych Egipcjan. Rok temu nie skorzystaliśmy z ich zaproszenia, co dobrze pamiętali.  😜 Żeby się upewnić, że nie będziemy mieli wymówki, zorganizowali spotkanie w dzień wolny od pracy. Mąż odebrał od wspomnianego znajomego taki telefon:
- "Halo, czy to rezydencja panny Lary? Zapraszam ją w piątek na iftar. Tata może przyjechać jako kierowca, a mama jako guwernantka". 😂 
Masza Allah, wujka Adila poczucie humoru nigdy nie opuszcza, oby tak było zawsze. 😊
Wszyscy krewni i znajomi, z którymi spotkaliśmy się w Al Ain pierwszego dnia ramadanu byli obecni i atmosfera była bardzo ciepła i rodzinna. 
Po wołaniu na modlitwę ishaa mężczyźni poszli do meczetu na taraweeh. Kobiety modliły się wspólnie w domu. 
Jeden z obecnych znajomych Egipcjan jest sędzią w Emiratach. Rozmowa o różnych zawiłych casusach prawnych była bardzo interesująca, tym bardziej, że informacje pochodziły z pierwszej ręki. Upewniłam się tylko, jak doskonałe i sprawiedliwe jest prawo szariatu oraz jak wiele bzdur na ten temat krąży pocztą  pantoflową. 😐 Nic nie wiedzą, ale powiedzą! 😡




Lara się gości na egipskich salonach i popija karkade, egipski napoj z hibiskusa. 😄



Tym razem do Al Ain zabrałam mus cytrynowy na cytrynowym biszkopcie.


Trochę mnie te wyjazdy rozpuściły 😜 i rozleniwiły i jak tylko była okazja, dałam się zaprosić mężowi na iftar do jemeńskiej restauracji w Abu Zabi. 
  



Jeżdżąc na iftary mieliśmy wiele okazji, by podziwiać zachody słońca. Wraz z zachodem slonca konczy sie czas postu.



Slynny Sheikh Zayed Bridge w Abu Zabi i piękny zachód słońca.  



Nie ma to jak jemeńskie madhbi jedzone na podlodze. 😍




Byc w Abu Zabi i nie podjechac do cukierni po ramadanowe specjaly? :P


Mam slabosc do kunafy, nie ukrywam. :P






W Emiratach wspaniałe jest to, że gdzie się nie pójdzie, w pobliżu znajdzie sie meczet lub pokój modlitw. Nawet będąc w centrum handlowym można bez problemu zapomnieć na chwilę o przyziemnych sprawach, takich jak zakupy i znaleźć chwilę wytchnienia podczas modlitwy w takim właśnie pokoju modlitw, który przypomina mały meczet. Nie trzeba się martwić o ablucję, czy odpowiedni strój do modlitwy - wszystko jest pod ręką i mamy pewność, że nie przegapimy żadnej modlitwy będąc poza domem. Na wymówki nie ma tu miejsca. 😉






Niezbędnik Lary w ramadanie - hidżab, kieszonkowy dywanik do modlitw i kalendarzyk z porami modlitw, Masza Allah.  😍 Te rzeczy zabiera że sobą nawet do szkoły. 😊


Kilka chwil sam na sam z Bogiem...


Pokój modlitw w centrum handlowym. 


Darmowe daktyle i woda czekają w meczetach  na przybyłych się pomodlić.







Ramadan mubarak! :)

środa, 16 maja 2018

Zanim zacznie się ramadan...

Już tylko parę godzin dzieli nas w Emiratach od rozpoczęcia ramadanu 2018/1439 roku.
Jest dobrze po północy, ale ja nie śpię. Dopinam wszystko na ostatni guzik - tu przetrę szmatką, tam powieszę jeszcze jakąś ozdobę, w międzyczasie popijając wodę - na zapas.
Z lodówki wyjęłam już  i ułożyłam, żeby były pod ręką, produkty, z których zaraz będę przygotowywać suhur. Spożyjemy go, by mieć siły "walczyć" następnego dnia, bez kropli wody i bez okruszka chleba w ustach, aż do zachodu słońca.
Kto nie wstaje w nocy, by zjeść suhur, ten jest gapa. 😄



Pomysl na suhur dla najmlodszej. 



Przeglad zapasow w domu zrobiony.


Ostatni rok był dla mnie bardzo intensywny. Czuję się wyczerpana i chętnie zwolniłabym na chwilę nieco tempo. Ramadan to jest właśnie odpowiedni do tego czas. Można się zatrzymać na chwilę w tym pędzie życia, zadumać i zastanowić nad wieloma sprawami. To świetna szansa, by się wyciszyć.



Lampiony to nieodzowna część ramadanu. Są bardzo nastrojowe.

Aby w pełni cieszyć się z dobrodziejstw tego błogosławionego miesiąca, chcę się zawsze dobrze przygotować duchowo. Uroczysta atmosfera w domu, jaką można samemu stworzyć dzięki dekoracjom, bardzo mi w tym pomaga.












Moja córka rośnie jak na drożdżach, masza Allah, i coraz więcej pomocy mogę od niej oczekiwać. Umycie wysokich szafek w kuchni to już nie problem, moja pomocnica wszędzie wejdzie i da radę. Alhamdullilah.  😊😄



Porządki, jak widać, zrobione.


Nie samymi porządkami zaprzątałyśmy sobie jednak głowę. Czas na przyjemności w całej tej przedramadanowej bieganinie też się znalazł.


W drodze na ramadanowe party. Przyniosłyśmy trochę cukierków i ołówki, jako drobne upominki dla dzieci.


Wraz z innymi zaprzyjaźnionymi mamami zorganizowałyśmy imprezę ramadanową. W programie było robienie papierowych lampionów, recytacja sury Al Qadr przez dzieci oraz słuchanie opowieści związanych z tematyką islamu. 


Nie próżnowali. :P



"Stikery", jak to mowi L. :D

 













Ciocia Doaa zrobiła dzieciom radość, przynosząc całą kolekcję czasopism dla dzieci "Majid". 



L. poszukała w domu swoich starych egzemplarzy i znalazł się nawet jeden z zeszłego ramadanu. :)







Na imprezie były prezenty i trochę słodyczy, a mamy piły kawę i też się świetnie bawiły (babskie grono, pogaduszki, te sprawy...😉). 



Mamusie do kawy miały ciastka, zrobione przez koleżankę Ranię z Egiptu.



Koleżanka Wafia przyniosła ciastka "ghorabiye".



Tak nas ugościła szwedzka sieciówka, morze kawy wypiłyśmy tam.



Z dziećmi można fajnie wykorzystać czas przed ramadanem, by porobić coś wspólnie w tej tematyce. Przybliżymy im w ten sposób ideę postu, jednocześnie kreując piękne wspomnienia z dzieciństwa.



Lara w szkole miała omawiany temat recyklingu i w ramach pracy domowej zrobiłyśmy lampion na ramadan - na śniadanie zjadłyśmy ful, a następnie puszkę po nim wykorzystałyśmy do naszej pracy.  Lara się uparła, że puszka musi znaleźć się wpierw w śmieciach, aby proces recyklizacji miał prawidłowy przebieg. 😀 Tak więc, aby nie było, wylądowała ona wpierw na chwilę w koszu na śmieci, dopiero wtedy Lara uznała ją za materiał z odzysku. 😉😀 
W szkole, wśród pierwszoklasistek, nasz fanus wzbudził zachwyt 😀😀😀 i do domu już nie wrócił, bo Lara podarowała  go swojej najlepszej koleżance, masza Allah. 😍


W islamie każdy rodzic ma obowiązek sprawić, by dla dzieci również był to wyjątkowy i z radością wyczekiwany czas.
Modlę się za wszystkie dzieciaki, by doświadczyły ogromu radości i miłości.⭐🌙🕌😍 Amen.



Nasze tegoroczne własnoręcznie zrobione kartki na ramadan. Posłużyłyśmy się techniką decoupage, nie żałowałyśmy też brokatu w modnym kolorze złotym i srebrnym. :D



Szkoda, że zdjęcie nie oddaje, jak bardzo się świeciła ta kartka od brokatu. :D

Radość z nadchodzącego postu i świąt, przelana na papier dziecięcą rączką. Lara  zdolniacha, masza Allah. 😊


Maj w tym roku był najbardziej wyczekiwanym miesiącem przez L.




Sklepy oczywiście wiedzą, jak wydusić z kklientów ostatniego grosza przy okazji ramadanu. Owszem, niektóre rzeczy są bardzo ładne, jednak ja skłaniam się bardziej ku minimalizmowi i jeśli czegoś nie potrzebuję, to nie kupuję. Potrafię się oprzeć takim pokusom i chwytom marketingowym. 
Wolę być, niż mieć. ;)












Jednak widok polskich wafelków na emirackiej półce sklepowej potrafi ucieszyć. :P



Zawsze znajdzie się jakiś szczytny cel, na który można przeznaczyć parę  groszy. W ramadanie będzie to szczególnie wynagrodzone, in shaa Allah. Zakat (jałmużna) oraz siyam (post), to dwa z pięciu filarów islamu. Zauważcie, jak ważne jest czynienie dobra w islamie...
Ramadan mubarak Wam wszystkim! :)


Lary skarbonka na sadaqę.