piątek, 18 września 2015

Egipskie love story (bez happy endu)

Dziesiec oznak, ze jestes ofiara egipskiego oszusta matrymonialnego (tzw. "habisia" :P):
 
 fot. https://www.youtube.com/watch?v=bWljpQBqp3s

1. Poznalas go na wakacjach w Sharm lub Hurghadzie, gdzie byl barmanem, animatorem lub kelnerem w twoim hotelu. Ogolnie mial kontakt z turystkami.
2. Gdy cie zobaczyl zablyslo, pociemnialo, a potem nastala jasnosc. Zakochal sie na zaboj, od pierwszego spojrzenia!
3. Jest mlodszy o 20 lub 30 lat, ale wciaz Ci wmawia, ze nie przeszkadza mu roznica wieku. Twoje zmarszczki tez mu nie przeszkadzaja, a pieknych mlodych kobiet wokolo nawet nie zauwaza, liczysz sie tylko ty.
4. Chce sie zenic! Z toba! Bo zyc bez ciebie nie moze! Oswiadcza sie po 5 (slownie:pieciu) minutach waszej znajomosci. Bez zlotego pierscionka z brylantem niestety, no bo przeciez nie wiedzial, ze cie w tym momencie akurat spotka. Ale skoro oswiadczyl sie, to ci to wystarcza.
5. Jego matka jest ciezko chora i nie ma pieniedzy na operacje. Albo grozi mu wiezienie za dlugi. Ogolnie-potrzebuje duzo pieniedzy.
6. Zabiera cie na dancingi, do restauracji, ale to ty placisz. No tak, przeciez on potrzebuje pieniedzy na operacje mamy...
7. Prosi cie o doladowywanie jego komorki, oczywiscie po to, by mogl do ciebie dzwonic.
8. Ukrywa ciebie przed swoja rodzina (chyba, ze to proceder rodzinny i wszyscy wiedza, ze on chce tylko dostac wize do Europy, zeby moc im potem euro wysylac).
9. Jego profil na facebooku krzyczy miloscia do ciebie. Pisze tylko o tym, jak bardzo cie kocha, wstawia zdjecia z rozami, sercami oraz "I love you". Oczywiscie nie przychodzi ci na mysl, ze to nie jest jego prawdziwe konto...
10. On piekny, wysportowany, umiesniony, opalony, wyzelowane wlosy...oh...i ah... Ty masz 30kg nadwagi i brak dwoch zebow, ale on ciagle powtarza, ze w milosci liczy sie tylko wnetrze.

poniedziałek, 14 września 2015

Tylko w Emiratach...


1. Nie mozesz doczekac sie zimy, by zaczac chodzic do parku i na pikniki.
2. Latem jest tak goraco, ze podeszwy butow parza cie w stopy. :O
3. Zastanawiasz sie, czy budowniczy pracujacy latem w poludnie, to ludzie, czy jacys super heroes? Ty pokonujesz dystans od samochodu do drzwi wejsciowych prawie mdlejac z goraca, wiec jak oni to wytrzymuja? o.O
4. Latem odkrecasz kurek z zimna woda, a tam wrzatek...
5. Chichrasz sie pod nosem za kazdym razem, gdy widzisz restauracje o nazwie "Arab udupi". :P




 fot. www.robitaillepaintings.com

6. Po burzy piaskowej masz w domu mala Sahare, nawet w szafach jestes zmuszony sprzatac od nowa. :/

 7. Marzy ci sie deszcz, snieg, grad, ulewy, burze i wichury, chcesz poczuc mroz na policzkach! I nie, nie zwariowales.
8. Kurtka? A co to jest?
9. Kalosze? A co to jest?
10. Nie widujesz pijanych ludzi na ulicach. Wszyscy oni zostali pod budkami z piwem w Polsce. :P

niedziela, 13 września 2015

List do dzieci

Weszlam do pokoiku mojej malej coreczki. Usiadlam na lozku i sie rozejrzalam. Wszystkie swoje buty ustawila w rzadku - moja mala pomocnica, pomyslalam z czuloscia. Na polkach siedza misie i lalki, te z rozowymi wlosami to jej ulubione. Na szafce nocnej stoi lampka, ktora swieci zazwyczaj przed spaniem, gdy czytam jej ksiazki. Lubi te momenty, zasypia z takim spokojem...

Posiedzialam, podumalam. Po policzku splynela lza.

Chcialabym przeprosic wszystkie dzieci za cierpienie, jakie zgotowal im swiat. 

Dzieci syryjskie, za te bomby, ktore zniszczyly ich dzieciecy swiat. I za tulaczke, przepraszam Was kochane dzieci. Nie sluchajcie tych bzdur - nie jestescie zle, nie wyrosniecie na terrorystow, a wasi rodzice, to nie bydlo, jak mowia zli ludzie. Jestescie malymi aniolkami, jedynie na ziemskim padole ubrudzily sie wam nieco skrzydla. Krwia, kurzem i dymem palonych domow, w ktorych mialyscie swoje pokoiki, dokladnie takie, jak ma moja corka...

Przepraszam was, polskie dzieci. Za matki, ktore pija bedac w ciazy. Za to, ze jestescie glodne, ale nikt do tej pory nie chcial tego zauwazyc - ksiadz z waszej parafii, nauczyciele w szkole, sasiedzi, ci bogacze, mieszkajacy po drugiej stronie ulicy - wszyscy woleli odwrocic wzrok. Teraz dopiero zdaja sie o was sobie przypominac - nakarmcie polskie dzieci, a nie tych syryjskich brudasow!- krzycza. Przepraszam Madzie z Sosnowca oraz Kamile z Kamiennej Gory, co prawda na wasze pokoiki nie spadla bomba, lecz zycie ktos wam brutalnie zabral, choc nie mial prawa! Nie placzcie, kochane, Pan Bog was utuli.

Przepraszam was zydowskie dzieci za Oswiecim. Nie uwierzycie, ale w XXI wieku sa ludzie, ci cywilizowani niby, ktorzy domagaja sie, by ponownie uruchomic tamtejsze piece. Nie, wcale sie nie wstydza swoich slow, mowia to glosno i z duma, podkreslajac, ze sa "prawdziwymi Polakami."

W imieniu ludzkiego gatunku, przepraszam was.



"Tylko pranie powinno byc segregowane wedlug koloru".  fot. www.quotesvalley.com

sobota, 29 sierpnia 2015

Co lubie w Sharjy- libanska piekarnia Al Arz Automatic Bakery

Uwaga, zabieram Was teraz do Sharjy! W dodatku na libanska uczte. 






Sharjah to tloczne, jak na Emiraty, miasto, ktorego zmora sa korki uliczne. Dzieki swojej architekturze bardzo przypomina Kair i tak tez Sharje sie czasem nazywa- malym Kairem- w koncu to glownie dzieki egipskim inzynierom, z pustyni wyrosly tamtejsze wiezowce. 
Koszty zycia w Sharjy sa mniejsze, niz w Dubaju czy Abu Zabi, co przyciaga tych o nizszym statusie materialnym, glownie imigrantow. To dlatego mieszaja sie tam kultury, jezyki, rozne kuchnie swiata oraz tradycje, ktore czynia Sharje kolorowa i tetniaca zyciem. Lubimy tam od czasu do czasu zagladac.




Jednym z naszych ulubionych tamtejszych miejsc jest piekarnia, w ktorej myslami przenosze sie do Bejrutu- nie, nigdy jeszcze nie bylam w Bejrucie, ale dzieki takim wlasnie miejscom oraz zaslyszanym opowiesciom o pieknym Libanie, moge poczuc choc namiastke tej odleglej krainy. Teraz rowniez Wy poczujecie sie tak samo, dzieki moim zdjeciom. 














 

 
 



















czwartek, 20 sierpnia 2015

Aleksandria 2015 we wspomnieniach

Ten kamionkowy kubek wygrzebalam na slynnym aleksandryjskim bazarze Manshiya, na ktorym mozna kupic "mydlo i powidlo", a w szczegolnosci wszelkie dobra "made in China". ;) Kosztowal mnie tylko dwa funty egipskie i za to lubie Manshiye, bo jest tam tanio. Teraz pijam w nim kawe i wspominam sobie Aleksandrie.



Z Aleksandrii pozostaly wspomnienia oraz pare pamiatek.



Rzecz dziala sie pare miesiecy temu.
Jeszcze nawet nie zdazylam rozpakowac wszystkich walizek po powrocie z Omanu i odpoczac po trudach podrozy. Polozylam dziecko spac i mialam zamiar spedzic wieczor w domowym zaciszu, SPOKOJNIE ogladajac jakis film, ale widocznie bylo za SPOKOJNIE, bo dalam sie namowic egipskiej rodzince na przylot do Aleksandrii porannym lotem. :P 
Tak wiec byla godzina 20:20, do godziny 4 rano musialam sie spakowac i przyszykowac, potem dostac na lotnisko w Szardzy. Wylot byl o 8.
Jestem szalona.


Nocna wyprawa na lotnisko.


Pierwszego dnia po przylocie odsypialam do woli, a gdy sie obudzilam, czekaly na mnie kanapki z fulem i tamiya, ktore maz zakupil w osiedlowej smazalni. Zjedlismy je na balkonie, obserwujac zycie uliczne oraz morze-na codzien kolo naszego domu w Emiratach tez je mamy, ale gwarnej ulicy, na ktorej zawsze cos sie dzieje, brak. Poranek spedzilismy wiec w typowo egipskiej atmosferze. Miasto zaczelo nas wciagac. :)



Wlasnie tak rozpoczelam pierwszy poranek w Aleks.









Czasem jezdze sobie po Aleksandrii mikrobusami. Sa to prywatne busy, ktore zatrzymuja sie na zadanie. Tak wiec staje przy ulicy i macham reka, gdy widze taki pojazd. Z kierowca uzgadniam cel podrozy - jesli jest mu po drodze, zabiera mnie. Pasazerowie natychmiast robia dla mnie miejsce, pomagaja mojej Larze wejsc, sadzaja ja gdzies kolo siebie, ciesza sie i ja zabawiaja, jakby byla z ich rodziny. Ktos mnie wyrecza i zasuwa za mna drzwi. Potem wyciagam "gini", czyli jednego funta egipskiego, ale ze do kierowcy nie moge dosiegnac, przechodzi on z rak do rak, az do niego trafi, przy czym nic nie musze mowic, pasazerowie maja juz swoj ustalony system i wiedza o co chodzi. Sa zadowoleni, ze mowie po arabsku i znam tutejsze miejsca i obyczaje. Sa grzeczni, mili i usluzni, gdy siegam, by otworzyc okno, ktos mnie ubiega i robi to za mnie. Nikt mnie nie nagabuje, nie zadaje zbednych pytan. Czuje sie, jak bysmy byli jakas mikrobusowa rodzina i wiem, ze oni nie daliby mi zginac. Szczerzy, prosci ludzie o wielkich sercach i dobrych manierach. Biedni, ale bogaci.


Busy, o ktorych mowa.





W tym roku po raz pierwszy mialam okazje spedzic czesc Ramadanu w Egipcie. Zawsze mi mowiono, ze jest on tam najpiekniejszym przezyciem i faktycznie, slowa te sie potwierdzily.



Swiateczny wystroj w sklepie.


Babcia nie przepuscila zadnej okazji, by kupic dla Lary cukierki. :) Chyba od tego sa babcie, prawda? ;)



Dekoracje ramadanowe w Aleksandrii. Gdy szlo sie ulica, slychac bylo szelest tych tasiemek, niczym lisci na drzewach.
Slodkie egipskie "batihy", czyli arbuzy.




Kawaleczek baklawy i filizanka kawy po iftarze?









Jesli w czasie postu w Emiratach wejdziecie do centrum handlowego, mozecie miec wrazenie, ze to miejsce...hmmm...wymarlo. Kawiarnie i punkty gastronomiczne sa pozamykane, goscie zejda sie dopiero w czasie iftaru i wtedy tez atmosfera sie ozywi.
Poza tym w Emiratach za konsumpcje w miejscach publicznych od wschodu do zachodu slonca w czasie Ramadanu groza grzywny.
W Egipcie nie. Pewnego razu wybrawszy sie na spacer myslalam, ze kawiarenki nad morzem beda pozamykane, jednak znalazlo sie kilka stolikow zajetych przez koptow, ktorzy popijali sobie soki. Ja tez sobie posiedzialam przez chwile, ale przy zupelnie pustym stoliku. :)













Chodzcie na wirtualny spacer po Aleksandrii:



Sztuka uliczna w Egipcie ma sie calkiem dobrze...
Widok na Aleksandrie z 18. pietra.






Najbardziej w Egipcie ciesza mnie owoce, ktore zazwyczaj kupujemy prosto z wozu od farmerow.
Kawa urodzinowa w mojej ulubionej kawiarni Delices. :)




Niczym powojenna Warszawa...
Rodzinne wyjscie. Green Plaza, lubimy. :)


Prawdziwa kawa po turecku, parzona w tygielku.



Nie ma mnie, poszlam na kawe. :P

Corniche w Aleksandrii - ulubione miejsce ulicznych kotow, studentow, zakochanych par i moje.;)


Sklep z arabskimi piklami. Dekoracje wyszly im naprawde fajne!


Taki sklepik znalazlam w jednej z aleksandryjskich uliczek. Idealny na poszukiwania skarbow. Te stare fotografie sa cudowne.





Niby szaro, a jednak kolorowo.
Ten widok mi sie nigdy nie znudzi.
To wszystko, plus mini tarta z oblednym karmelem, w cenie jednej kawy w Emiratach...

Bylam kupic pocztowki dla moich Czytelnikow, niestety  takich bez kurzu nie udalo mi sie znalezc. :P Sorki.



Egipski chleb w trakcie pieczenia.
Wypisywanie kartek.