środa, 21 grudnia 2016

Pierwsze kroki w emirackiej szkole


W emirackiej szkole fajnie jest! :) 
Lara ma juz za soba jeden semestr nauki. Poczytajcie, jak minely jej pierwsze miesiace w szkolnej lawce.

1.WAKACJE
 
Dobrze sie do roku szkolnego przygotowalysmy, przeznaczajac duzo czasu na beztroske i zabawe. Dziecinstwo jest jedno i niestety krotkie, dusic wiec trzeba, jak cytrynke.
Zorganizowalam dla corki "staycation", czyli nigdzie nie wyjezdzajac, korzystalysmy z wakacyjnych atrakcji w naszej okolicy. 
Duzo sie dzialo tego lata w Yas Mall, czesto wiec tam wlasnie umawialysmy sie na spotkania z naszymi malymi i duzymi przyjaciolmi.



Glowne wejscie do Yas Mall, najwiekszego (jak na razie ;) ) centrum handlowego w Abu Zabi.


Jeden dzien przeznaczylysmy na wyjscie do kina na film dla dzieci, ktory mama rowniez z checia obejrzala. :)



Po kinie zglodnialysmy, bo popcorn to jednak za malo na obiad. :D



Wyszalec sie tez bylo gdzie, na przyklad na mega slizgawce na samym srodku sklepu...



Przy okazji mozna zrobic zakupy...albo chociaz lypnac okiem...:P Fajne filizanki, nie? ;)




Ot, cala prawda o kobietach, gdy wpadna w szal zakupow... :D Biedni mezowie, hehe.



Mily mis rozdajacy balony najmlodszym, Lara musiala go wysciskac. ;)




Comiesieczna zabawa Lego w ich firmowym sklepie.



Ekologiczne jablko, bo z robakiem. ;)



Gratulacje! :)  Certyfikat i nagroda zdobyte.



Dwupietrowy sklep z zabawkami.







Tak ogromny sklep z zabawkami rowniez zadbal o dzieci, by sie nie nudzily. Do dyspozycji tramplina,  klocki, rowerki, hulajnogi, zjezdzalnie itd. Oczywiscie bezplatnie.









Po calym dniu zabaw matkom wyczerpaly sie baterie - ale dzieciom wciaz nie! :D 


2. PRZYGOTOWANIA DO ROKU SZKOLNEGO
Pod koniec sierpnia, gdy pracownice szkoly (nie pracownicy, gdyz w szkole pracuja same kobiety) wrocily z urlopu, wybralysmy sie, by dokonczyc wszelkich formalnosci i w ten sposob Lara stala sie oficjalnie uczennica emirackiej madrasy, w ktorej uczy sie jezyka arabskiego, recytacji Koranu, religii oraz zdobywa wiedze na temat kraju, w ktorym zyjemy. 
By dowiezc do szkoly wymagane dokumenty oraz zdjecia, wybralysmy sie tam razem z moja przyjaciolka, ktorej corka rowniez uczeszczala do tej samej szkoly przed rokiem, a syn rozpoczal w niej nauke w tym samym czasie, co Lara. To dzieki znajomosci z Asma dowiedzialam sie o tak pozytecznej placowce, dzialajacej w naszej okolicy. 





Dokladnie obejrzalysmy budynek, klasy, toalety, okolice i bylysmy bardzo zadowolone, ze nasze dzieci beda sie uczyc w dobrych warunkach.
Rocznikowi Lary poszczescilo sie, gdyz szkola zostala przeniesiona i od wrzesnia rozpoczeli nauke w pachnacych jeszcze nowoscia murach. 


Przygotowania do roku szkolnego.







Po wizycie w szkole, wybralysmy sie na wspolne sniadanie, by wymienic sie wrazeniami i spostrzezeniami. 
Na sniadanie byl menekish z serem i zaatarem, a do tego herbata z mieta - po palestynsku, tak jak i Asma jest Palestynka. :)
Oczywiscie byla tez kawa - mam szczescie, ze moje przyjaciolki sa kawoszkami, jak ja, dzieki temu zawsze znajdziemy jakis pretekst, by sie na kawe umowic. 
 









Ze zblizal sie rok szkolny, bylo widac i czuc juz na kazdym kroku. W sklepach tematyka zmienila sie na  "back to school". My tez musialysmy zrobic szkolne zakupy, podczas ktorych Lara miala wypieki na twarzy z zachwytu, ze i ona wkrotce pojdzie do szkoly i bedzie miec plecak! zeszyt! mundurek! :D <3



Szkolna atmosfera w sklepie.


Zakupu tego pierwszego tornistra dla mojej coreczki z pewnoscia nie zapomne. Dla nas obu bylo to bardzo wazne wydarzenie, mamie gdzies tam w oku zakrecila sie nawet lezka, ze to juz...tak szybko...szkola...



Tyyyyle tornistrow na raz.


Lara swoj juz wybrala i od razu pokochala, ale z innymi tez chciala jeszcze pamiatkowe zdjecie.


3.WARSZTATY

Na moim blogu wspominalam juz kiedys, ze latem w Emiratach zycie toczy sie glownie w centrach handlowych, ktore oferuja wiele ciekawych zajec, glownie z mysla o najmlodszych. W tym roku Lara wziela udzial w kilkudniowych warsztatach "Back to School" zorganizowanych w Deerfiedls Mall. Byl to dla niej przedsmak tego, co czekalo ja we wrzesniu. Najbardziej podobalo sie jej ozdabianie olowkow oraz pisanie po tablicy. :)

 
Z niecierpliwoscia czekamy na otwarcie. :)









Lara ochoczo przystapila do pracy - jej zadaniem bylo ozdobienie olowka, ktory mial jej pozniej sluzyc w szkole..


Jak w PRAWDZIWEJ szkole! <3

Kacik czytelniczy.



Za goraco, by wypic kawe w kawiarnianym ogrodku.


4.WIZYTA U PEDIATRY

Jedynie tydzien zostal do rozpoczecia roku szkolnego, gdy niespodziewanie Lara zaczela goraczkowac. Wysoka temperatura sie utrzymywala , wybralysmy sie wiec do Abu Zabi do lekarza, ktory stwierdzil infekcje ucha. Martwilam sie, czy przypadkiem nie opozni to Laruni pojscia do szkoly, gdyz pierwsze dni sa bardziej pod katem informacyjnym i organizacyjnym, stad bardzo wazne dla nowicjuszy, ale na szczescie antybiotyk zadzialal na czas. 







Gabinet naszego pediatry z pewnoscia spodobalby sie kazdemu maluchowi, szczegolnie lozko lekarskie w ksztalcie hipopotama.







Szpitalny korytarz.

W emirackich szpitalach plyny do dezynfekcji rak sa rozmieszczone na kazdym kroku.


Szpitalna kawiarnia.

Kwiaciarnia w szpitalu. Kwiaty, wedlug tutejszego zwyczaju, kupuje sie glownie swiezo upieczonym mamom.





Parking przed szpitalem.


Wejscie glowne.


Poczekalnia dla kobiet w aptece.

Pan doktor nie widzial przeciwwskazan, bysmy prosto od niego udaly sie do supermarketu po zakupy. Podalam wiec Larze pierwsza dawke antybiotyku i udalysmy sie do Carrefoura przy Airport Road. 
Jeszcze pare lat temu, po sprawunki musielismy jezdzic az do miasta, gdyz w naszej okolicy nie bylo nic, oprocz domow willowych! Wtedy wlasnie bardzo czesto bywalismy w tym znanym w Abu Zabi sklepie. 
Mila niespodzianka byl nowy plac zabaw dla dzieci, dzieki czemu moglam spokojnie zrobic zakupy, jednoczesnie majac corcie na oku, gdy korzystala z przyjemnosci. Udalo sie nam zapomniec o zmartwieniach i rozweselic po tych kilku dniach gorszego samopoczucia.

Natomiast w naszej lodowce, oprocz swiatla, zawitalo tez jedzenie. :D





Robiac zakupy, mozna zerkac na pociechy, ktore tuz nieopodal, swietnie sie bawia.




5. DZIEN PRZED INAUGURACJA ROKU SZKOLNEGO

Dzien przed dopadla mnie melancholia, nad ktora nie moglam zapanowac. Do tego doszedl strach i mnostwo obaw. Matczyne serce chyba nigdy nie odpocznie i zawsze bedzie drzec o swoje ukochane dziecko.
Napisalam do Asmy. U niej nastroj byl podobny, tez martwila sie, jak jej synek poradzi sobie w nowym otoczeniu i z nowymi zadaniami.
"Ten strach jest normalny", pomyslalam po tej rozmowie z ulga. ;) 

Mialam wlasnie robic kolacje, ale postanowilam pozbyc sie smutkow w inny sposob - swietujac Laruni rozpoczecie roku szkolnego w restauracji. Rzucilam fartuch kuchenny w kat i piec minut pozniej bylysmy juz w drodze na indyjskie pyszne jedzenie.






6.PIERWSZY DZIEN

Nadszedl ten wyczekiwany dzien. Zanim obudzilam Lare, wlaczylam kamere, by ja nagrac zaraz po przebudzeniu - wiedzialam, ze bedzie pelna entuzjazmu i energii. Mamy dzieki temu swietny filmik na pamiatke. 


Pierwszy zeszyt Lary.

Przybory do pisania, miedzy innymi olowek, ktory sama ozdobila na warsztatach.


Pierwszego dnia pojechalysmy do szkoly taksowka. Lara nie mogla sie doczekac i wypatrywala jej z daleka. :)





Zgodnie z poleceniem ze szkoly, dzieci tego dnia mialy sie stawic w towarzystwie jednego z rodzicow. Musielismy na miejscu czekac na zakonczenie zajec, by w droge powrotna wybrac sie szkolnym autobusem, aby pokazac kierowcy, gdzie mieszkamy.
Mimo, ze szkola ta jest koedukacyjna, prowadza ja same kobiety i mezczyzni nie maja do niej wstepu. Tatusiowie czekali wiec na parkingu, gdy mamy rozsiadly sie w poczekalni.

Ekhm...mowil ktos cos o ucisnionych muzulmankach?;) 



Raznym krokiem do szkoly. :)

Podpatrzylam, jak prowadzone sa lekcje i w stu procentach jestem zadowolona z podejscia nauczycielek do dzieci, sposobu prowadzenia lekcji (z wlaczeniem zabawy), ilosci uczniow w klasie, organizacji, realizowanego programu nauczania. 
Szkola kladzie tez duzy nacisk na zdrowe odzywianie i czipsy czy inne slodycze sa zabronione, za co bije im brawo. 



Pierwsza lekcja.


Mamy czekajace na swoje pociechy.


Dzieci w szkole sa roznych narodowosci, jednak wszystkie znaja jezyk arabski, co bylo sprawdzane na egzaminie wstepnym, oraz sa muzulmanami. Dopatrzylam sie Emiratczykow,Egipcjan, Palestynczykow, Syryjczykow, a jedna dziewczynka jest w polowie Polka - moja Lara! :D <3





Lsniacy czystoscia korytarz szkolny.


Ojcowie czekajacy na parkingu.



Szkola zagwarantowala nam rowniez autobus, ktory codziennie przed godzina osma zabiera Lare spod domu, co jest dla nas duzym ulatwieniem. 
Autobusow jest w sumie kilka, kazdy wozi dzieci z innego rejonu, dzieki czemu podroz do i ze szkoly nie trwa dlugo. W kazdym autobusie jest "muszrifa", czyli pani, ktora opiekuje sie uczniami w czasie jazdy. 


Pierwsza przejazdzka szkolnym autobusem.



7.WYPRAWA PO SZKOLNY MUNDUREK

Aby nabyc szkolny mundurek, musialysmy zrobic sobie wycieczke az do miasteczka Bani Yas, do malego sklepiku prowadzonego przez uprzejmego Jemenczyka. Dla Lary bylo to nie lada przezycie, a gdy sie okazalo, ze mundurki dla dziewczynek sa w kolorze rozowym, nie posiadala sie z radosci, roz u nas jest wciaz na topie. :D Od razu go pokochala, masha Allah. 
Byl to jedyny wydatek, jaki ponieslismy w zwiazku ze szkola, gdyz nawet ksiazki dzieci dostaly od Ministerstwa Edukacji. 


Pelne polki szkolnych uniformow.

Gdy sprzedawca wyszedl, by naszyc emblemat szkolny na Larowym fartuszku, wygladala ona za nim z niecierpliwoscia.

Inna mama z coreczka rowniez kupowala mundurek. :)


Asortyment w sklepiku.





Pierwsze przymiarki.

Nastepnego dnia Lara poszla do szkoly jak prawdziwa uczennica, w mundurku.



Pojechala w swiat...a ja stalam i machalam na pozegnanie.


8.WAZNE WYDARZENIA

W ciagu pierwszego semestru odbyly sie dwa zebrania rodzicielskie (tylko mamy), z poczestunkiem.

Dzieci w szkole obchodzily Eid oraz National Day z okazji 45. rocznicy zjednoczenia Emiratow.  

sobota, 1 października 2016

Malzenstwo z Arabem - co powinnas wiedziec

Poniewaz obracam sie w srodowisku zwiazkow mieszanych, poczynilam kilka obserwacji w tym temacie i doszlam do wnioskow, ktorymi sie z Wami podziele. 









1. Jak wybrac dobrego meza Araba. 

Z tym czesto jest problem. Zauwazylam, ze Polki sie nie cenia. Uslysza aj low ju i juz, zlapane w sidla. 

Czy szanujaca sie Arabka wyjdzie za kogos, kto nie zostal poddany dokladnej analizie przez jej rodzine i znajomych? Nie! Oni sa lepsi od FBI w robieniu wywiadow srodowiskowych - sprawdza rodzine do piatego pokolenia w tyl, wyksztalcenie, status spoleczny, poziom kultury osobistej i tak dalej, wlacznie z takimi detalami, jak przyslowiowy rozmiar buta. Rodziny obu stron sie spotykaja i omawiaja plany na przyszlosc, wyobrazenia na temat malzenstwa, checi posiadania potomstwa, miejsca zamieszkania. Pertraktuja. Tutaj mniej licza sie emocje i uczucia, bardziej liczy sie rozsadek. Jesli pojawia sie kwestie sporne, nie pozostawiaja ich z nadzieja, ze "ach, po slubie jakooos to bedzie...ulozy sie". Dla nich wazna jest klarownosc i chca wiedziec, w co sie pakuja.
Stawiaja warunki. Obie strony! Nie jak w przypadku wielu zwiazkow z Polkami - ty zaloz chuste i zostan Aisha, nie zadaj mahru, a najlepiej zapomnij o wpisywaniu swoich warunkow do kontraktu malzenskiego, a ja sobie bede pan! Dlaczego sie na to godzicie?! No dlaczego sie nie szanujecie, dziewczyny, prosze was...
Dla Polki wazna jest egzotyka i czule slowka. To, ze on jest niepismienny, bez pracy, czy z marginesu spolecznego, zdaje sie dla wielu nie miec znaczenia. Szok.
No i wazne, ze on nawet polskiej Zubrowki sie czasem napije...potem wyrzyga w kacie, ale bedzie dalej zlopac i zachwycona, jaki on europejski! Jaki cywilizowany!
Oj naiwna ty, jedna z druga.
Potem lament. Syn sie urodzil, a ten cywilizowany juz nie jest, obrzezac go chce! I zala sie na grupach - no co sie moglo stac, ze on nagle swoja kulture pokazuje???

I lepiej w niektorych przypadkach, zamiast mieszac sie kulturowo i religijnie, zebys kupila sobie kota, to nie bedzie wyzalania sie na portalach i placzu po fakcie. A fakt jest taki, ze to zwyczajna glupota, stawiac wszystko na jedna karte, bez znajomosci tematu. 

Przepraszam co niektore panie, ale moze zaparzcie sobie teraz meliski...



2. "Mam meza Araba i chce tylko jego - bez kultury i religii w pakiecie."

Oto nastawienie niektorych europejskich zon. 👎👎👎

Musicie bowiem wiedziec, ze sa i takie zony, ktore nie toleruja kultury swego meza! Co za szarpanina. Jak ma zapanowac harmonia w takim zwiazku? Malo tego - te kobiety czesto buntuja dzieci przeciwko wszystkiemu, co wiaze sie z pochodzeniem ich ojca - tata nie jada wieprzowiny i nie chce, by dzieci jadly, ale mama po kryjomu da kabanoska... 

Tym ojcom i dzieciom z calego serca wspolczuje. Zycie z kobieta, ktora zamiast tworzyc ognisko domowe, wprowadza podzialy, musi byc koszmarem. Nerwy, klotnie i rwanie wlosow to pewnie codziennosc w takich domach. 💔😔

Starajcie sie scalac swoje rodziny i tylko patrzcie, jak to procentuje! 👪💑👫💏
 
Ja rozumiem, ze sa roznice, ktorych nie da sie zaakceptowac, naprawde to rozumiem i nie twierdze, ze trzeba. Ale jak ty sie kobieto umeczysz, zyjac w tej nienawisci do wszystkiego, co ichnie. 😲 Satysfakcja jakas jest z takiej relacji? Chyba jedynie lozkowej...bo innego porozumienia brak.

Z drugiej strony widze duzo par, ktore potrafily, z dwoch odmiennych swiatow, stworzyc jeden. Jej nie przeszkadza post w ramadanie i wspiera w nim meza, jak moze, on za to w Wielkanoc idzie z nia do kosciola poswiecic koszyczek. Pracuja nad kompromisami i sie docieraja. Mysle, ze nie jest im latwo, zwiazki mieszane przynosza wiele wyzwan, ale przede wszystkim z obu stron nie moze zabraknac otwartosci na to, co inne.


3. Kochasz kulture arabska i myslisz o tym, by zamieszkac w kraju meza.

Romantyczna milosc pod palmami, sok z mango, arabskie jedzenie, muzyka i wiecznie blekitne niebo - zycie jawi ci sie jak piekna orientalna przygoda. 

Teraz wyobraz sobie:
- odwiedza was polowa jego rodziny na raz, bez zapowiedzi...
- kurz wszedzie, perfekcjonistki i pedantki, juz widze wasz entuzjazm...
- wizyta u ginekologa w towarzystwie mamy, pieciu szwagierek, cioci i zony meza brata - zreszta, do dentysty pojdzie z toba ta sama obstawa 😜
- jak mowia "zrobie to jutro, in shaa Allah", nie musisz im co pol roku przypominac...😃
- uczta rodzinna: jesz, jesz, a twoj talerz wciaz jest pelny, bo z kazdej strony ktos podrzuci ci jakis lepszy kasek...
- niech tylko dojrza jakies niepozadane wloski na twoim ciele (niepozadane to wszystkie, oprocz tych na glowie i brwi) - zenska czesc rodziny od razu przygotuje paste cukrowa i wezmie cie w obroty - uwaga! boli! 😭😭😭
- "habibty, no co tak sama siedzisz? chodz tu do nas, obejrzymy cala familia 2043212 odcinek tureckiego serialu".


Jesli przejdziesz tego typu chrzest bojowy i wciaz bedziesz kochac kraj i rodzine meza, mabrouk! To nie tylko fascynacja, ty naprawde sie tam odnajdujesz.