Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia arabska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia arabska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 grudnia 2020

Egipskie gołąbki - mahshi koromb


Czy znasz taką sytuację, gdy wracasz od fryzjera, spodziewając się morza komplementów od swojego mężczyzny, a on nie zauważa nawet, że z blondynki stałaś się brunetką?

Oto wyjaśnienie powyższego zjawiska:

- Po pierwsze, oni się nie znają na kolorach! Rozróżniają biały, czarny, czerwony, a reszta to koperkowo-siny-róż. Granat i turkus - po prostu ciemny i jasny niebieski...
Ugier? Amarant? To dla nich brzmi jak nazwa lekarstw...
Trzeba im to wybaczyć.

- Po drugie, jako platynowa blondynka wyglądałaś świetnie, jako brunetka też jest super. I tu jest nasza odpowiedź - dla niego zawsze wyglądasz pięknie!

Ja miałam podobną sytuację ostatnio, gdy nałożyłam sobie farbę, zmyłam, ułożyłam fryzurę i wychodząc z łazienki, natknęłam się na mojego męża. Spojrzał na mnie jakoś inaczej, coś jakby cień myśli ujrzałam na jego twarzy i usłyszałam odnośnie nowego koloru: "Piękny jest ten twój naturalny kolor włosów, nie zmieniaj go nigdy."
Ja na to: "Mój naturalny? Ahaaa, tak, tak, oczywiście, nigdy go nie zmienię."
A w myślach: "Zaraz, co tu się właściwie właśnie wydarzyło?".

Teraz podzielę się z Wami moimi radami, jak zwalić faceta z nóg.
Po pierwsze, zrób sobie makijaż. On będzie myślał, że to Twoje naturalne piękno. Jeśli zaś nie pomalujesz się wcale, może pomyśleć, że jesteś chora...
Tylko nie przesadź z ilością tapety, bo jak zauważy make up, to oczywiście powie słynne: "Wolę cię naturalną, bez makijażu."
Tłumacząc z męskiego na ludzki, "naturalną, bez makijażu" znaczy z makijażem, ale lekkim, by go nie zauważył. Bo znów, jeśli zauważy, to jak już wyżej wspomniałam, powie że woli Cię naturalną, a jak będziesz naturalna, spyta czy coś Ci dolega i tak w kółko. Nie próbuj tego zrozumieć. Oni po prostu tak mają. Kropka.

Po drugie, udaj się do kuchni.
Wiedziały to nasze babcie, wiem to też ja: droga do męskiego serca wiedzie przez żołądek. A już na pewno tak jest, jeśli jest on Egipcjaninem.
Jednym z dań, które Egipcjanie bardzo cenią jest "mahshi koromb", czyli jak byśmy powiedzieli w Polsce - gołąbki z kapusty. W wersji egipskiej są one dość pracochłonne, bo aby nazwijać gar gołąbków wielkości palca, potrzeba trochę czasu i zachodu (o pomoc mozna poprosic swistaka). 

Krok po kroku opiszę Wam cały proces, zacznijmy od potrzebnych składników:
- duża główka kapusty
- 2 szklanki ryżu
-  400g mięsa mielonego (u mnie jest to zawsze wołowina)
- po pęczku natki pietruszki, kolendry i koperku
- 4 cebule
- 4 ząbki czosnku
- 6 małych pomidorów
- 4 kostki rosołowe
- 3 łyżki koncentratu pomidorowego
- sól
- pieprz

Przygotować kapustę. Wyciąć głąba i sparzyć liście w garnku z gotującą się wodą (Egipcjanie dodają do wody nieco kminu rzymskiego, aby zapobiec wzdęciom oraz by złagodzić zapach gotowanej kapusty).
Z każdego liścia wyciąć twarde włókna, zachować miękką część liścia, którą kroimy na małe prostokąty.
Odcięte skrawki kapusty natomiast przydadzą się podczas gotowania.

Wykonanie farszu:
Ryż umyć, dodać posiekaną zieleninę. Podsmażyć lekko mięso.
Zmiksowane pomidory, cebulę, czosnek i koncentrat pomidorowy podsmażyć.
Gotowy sos oraz mięso dodać do ryżu, doprawić solą i pieprzem , dobrze wymieszać. 









Zawijać wcześniej przygotowane "prostokąty" z kapusty: na brzegu nałożyć farsz i zwinąć w rulonik.
Na dnie garnka ułożyć niepotrzebne skrawki kapusty, zapobiegniemy w ten sposób przypaleniu się mahshi. Na to układać zwinięte ruloniki. 






W dwóch szklankach wody rozpuścić pozostałe kostki rosołowe, polać gołąbki. Garnek szczelnie przykryć (użyłam folii aluminiowej i pokrywki). Gotować na małym ogniu, aż ryż zmięknie.










Gdy mahshi już będzie gotowe i nadejdzie czas degustacji oraz pochwalenia się talentem kulinarnym, gwarantuję, że Twój Egipcjanin powie:
- Kobieto, jak ty mnie zaimponowałaś w tej chwili! 




A teściowa na to:
- Niemożliwe!






Natomiast świstak wciąż siedzi, bo sreberka były kradzione...







niedziela, 17 maja 2020

Warbat bil ishta - libańskie ciasto

Tylko w ramadanie Libańczycy jadają słodkości dzień w dzień. W tym czasie piekarnie i cukiernie pełne są wypieków, których zwykle poza ramadanem nie przyrządza się . Zamówienia na tace pełne tych pyszności, nasączonych różanym syropem i wypełnionych śmietaną, orzechami lub daktylami, napływają już z kilkutygodniowym wyprzedzeniem.












Tradycyjny libański iftar zaczyna się od fatteh, chleba polanego rosołem i jogurtem, obłożonego ciecierzycą, mięsem, czosnkiem i orzeszkami pinii. 
Kobiety na kilka godzin przed zachodem słońca przygotowują w kuchni ucztę dla swojej zazwyczaj bardzo licznej rodziny. Stół z wyprzedzeniem będzie już nakryty, znajdą się na nim różnego rodzaju soki,  świeży chleb libański i sałatka tabbouleh lub fattoush. Wraz z azanem usłyszanym z pobliskigo meczetu, na stół zostaną dostawione fatteh, baranina lub kurczak, warzywa w sosie, zapiekany makaron, ryż o aromatycznym zapachu samneh, kibbeh, owoce i herbata z dodatkiem świeżej mięty.
Na końcu nadchodzi czas na specyficzne dla ramadanu słodkości, takie jak na przykład warbat bil ishta.

Oto i przepis.

Składniki:
- opakowanie ciasta filo
- kubek rozpuszczonego masła klarowanego (ghee)
- pokruszone pistacje do dekoracji

 Syrop:
- 2 szklanki cukru
- szklanka wody
- łyżeczka soku z cytryny
- parę łyżek wody różanej


Proponuję zacząć od ugotowania syropu, by miał on czas ostygnąć.
Składniki połączyć i gotować, aż na powierzchni zacznie powstawać bardzo duża ilość bąbelków.


Budyń śmietankowy (ishta):
-1.5 szklanki mleka
- 6 łyżek skrobii kukurydzianej 
- 4 łyżki cukru
- 300ml śmietany kremówki lub śmietanki w puszce typu Puck 







Mleko wraz z cukrem i śmietaną zagotować. Skrobię rozrobić w kilku łyżkach mleka. Wlać do garnka z zagotowanym mlekiem i intensywnie mieszać, by uniknąć grudek.




Budyń przykryć folią spożywczą, w taki sposób, by dotykała ona jego wierzchniej warstwy.



Ciasto filo rozłożyć, policzyć ile ma warstw. W moim opakowaniu było ich 12, podzieliłam je więc na 3 porcje, każda po 4 warstwy.






Każdą warstwę posmarowałam masłem przy pomocy pędzelka, kładąc równo jedną na drugą. 
Gdy wszystkie płaty ciasta miałam już posmarowane i ułożone, wzdłuż krótszego boku nałożyłam budyń. 
Następnie, starając się nie ściskać za mocno, zwinęłam  ciasto.




Czynności te powtórzyłam z pozostałym ciastem i budyniem.
W ten sposób uzyskałam 3 rulony, które ułożyłam w naczyniu żaroodpornym.






Każdy z nich został nastepnie pokrojony na trójkąty i  całość piekłam w piekarniku w 180°C przez 2-3 kwadranse, aż nabrały złocistego koloru.
Po upieczeniu gorące ciasto polałam zimnym syropem i każdy trójkąt posypałam pistacjami. 





W ramadanowy wieczór, do takich smakołyków, nie odmówię filiżaneczki kawy po turecku.









czwartek, 14 maja 2020

Ramadanowe półksiężyce - atayef (katayef, qatayef)

Jeśli miałabym określić, który ze specjałów kuchni arabskiej najbardziej kojarzy mi się z ramadanem, byłby to niewątpliwie atayef. W Egipcie bowiem te słodkie, chrupiące półksiężyce są zarezerwowane na ten właśnie miesiąc. O ile basbousa, kunafa czy omm Ali cieszą podniebienia Egipcjan przez cały rok, tak wraz z nadejściem ramadanu, gdy ze sklepowych półek zaczyna znikać w większych ilościach mąka, cukier i olej, można się już tylko domyślać, co te sprytne arabskie gospodynie kombinują w swoich  kuchniach!🌙🌙🌙  
Chętnie podzielę się z Wami kolejnym przepisem u nich podpatrzonym.



Mój atayef jeszcze przed smażeniem i słodką kąpielą w syropie.



Atayef to nic innego jak małe naleśniki, które w środku mają różne nadzienia - może to być słodki ser, bakalie, śmietana lub budyń.






Naleśniki faszeruje się i skleja podobnie jak pierogi. Następnie smaży się je na głębokim oleju. Im dłużej smażone, tym bardziej chrupiące. Na końcu moczy się je w słodkim syropie.

Przejdźmy teraz do przepisu. 

Syrop:
- 2 szklanki cukru
- szklanka wody
- łyżeczka soku z cytryny

Zaczynamy od ugotowania syropu. 
Wszystkie składniki łączymy w garnku i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy tak długo, aż na powierzchni pojawi się bardzo duża ilość bąbelków. Po ugotowaniu odstawiamy syrop do ostygnięcia.




Ciasto:
- 2 szklanki mąki pszennej
- 1 łyżka cukru
- 1 łyżka mleka w proszku
- 1 łyżeczka suchych drożdży
- pół łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/8 łyżeczki soli
- 425ml ciepłej wody





Wpierw należy połączyć ze sobą wszystkie suche składniki, a następnie partiami dolewać wodę i mieszać dokładnie, by wyeliminować powstawanie grudek. Konsystencja powinna być jak na typowe ciasto naleśnikowe, lejąca.
Uzyskane ciasto trzeba przykryć folią i odstawić, by urosło i zaczęło bąbelkować, na godzinę. Po tym czasie wymieszać  ciasto ponownie i zacząć smażyć małe naleśniki. 






Na zdjęciu widać dozownik, którego ja używam do lania ciasta na patelnię. Jest on dla mnie bardzo wygodny, jednak można też używać w tym celu innej miarki lub dzbanuszka. Ważne, by naleśniki były mniej więcej takiej samej wielkości. 
Naleśniki smażymy tylko z jednej strony.  Gdy spód będzie zarumieniony, a na wierzchu powstaną bąbelki i zniknie surowe ciasto, odkładamy placki na talerz, wierzchnią stroną do góry.
Przykrywamy czystą ścierką i gdy ostygną, faszerujemy.


Farsz z bakalii:
- orzechy włoskie, laskowe lub migdały
- rodzynki
- wiórki kokosowe
- cynamon 
- cukier kryształ

Orzechy potłuc na mniejsze kawałki, dodać resztę składników, wymieszać.
Nie podaję proporcji, bo robię to  "na oko" i zawsze jest pysznie.


Naleśniki wypełnić farszem (łyżeczka lub dwie w zależności, ile się Wam zmieści), skleić jak pierogi i usmażyć na głębokim tłuszczu. Po usmażeniu zamoczyć atayef na kilka sekund w syropie. Nie dłużej, bo straci chrupkość!

Życzę smacznego. 





poniedziałek, 3 lipca 2017

Vimto - a co to?

Tylko 41 stopni Celsjusza.  Tyle pokazywały termometry  wczoraj.
"Tylko", bo to dopiero początek upałów w Emiratach i z pewnością temperatury jeszcze sporo wzrosną.
Klimatyzacja buczy nad uchem,  ale do tego można się przyzwyczaić i z czasem przestaje się ten szum słyszeć, a bez niej nie wyobrażam sobie życia w tym klimacie.





Chłodne napoje mają teraz wzięcie.
Jednym z najbardziej popularnych na Bliskim Wschodzie jest Vimto.
Myślę,  że większość ludzi tutaj wierzy, iż jest to rodzimy arabski produkt. Szczególnie w okresie Ramadanu promuje się go jako ważną część tutejszej tradycji i ja również  byłam zaskoczona, dowiedziawszy się  kilku faktów:

- W 1908 roku John Nichols stworzył syrop Vimto z mieszanki jagod i ziół.

- Powstały produkt początkowo był sprzedawany w Wielkiej Brytanii w mieście Manchester, a następnie, wraz ze wzrostem handlu i żeglugi,  został rozpowszechniony w Chinach, Indiach, Zatoce Arabskiej i Afryce.

- W 1927 r. Pierwsze pokolenie przedsiębiorców z rodziny Aujan zaczęło wprowadzać Vimto do regionu Zatoki Perskiej.

- W roku 1978 w Dammamie powstała pierwsza fabryka napojów Vimto na Bliskim Wschodzie.

- Od roku 1982 Aujan promował Vimto w okresie Ramadanu,  aż stał się on najczęściej pijanym napojem podczas iftarów.

- Arabia Saudyjska, Kuwejt i Zjednoczone Emiraty Arabskie to kraje, w których wypija się najwięcej Vimto, a rynek arabski jest największym po brytyjskim, gdzie produkty tej marki cieszą się zainteresowaniem.

Ciekawe, że syrop Vimto nie trafił do Polski, ale to pewnie dlatego, że naszego domowego soku z malin nic nie przebije, nawet sok z gumijagód. 😎 😍

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Ramadanowe menu - saudyjska kabsa

Skladniki:

- kurczak
- 2 szklanki ryzu basmati
- 2 marchewki
- przyprawa do kabsy (moja ma w skladzie pieprz, kurkume, cynamon, kmin, kardamon, suszony czosnek)
- cebula
- lisc laurowy
- suszona limonka
- pieprz czarny
- skorka pomaranczy
- lyzeczka koncentratu pomidorowego
- lyzeczka oleju
- sol

- rodzynki i orzechy do posypania (uzylam migdalow w slupkach)






Kurczaka pocwiartowalam i nastawilam w 750ml wody z dodatkiem cebuli, liscia laurowego, pieprzu, soli, suszonej limonki, skorki pomaranczowej oraz przyprawy do kabsy.
W tym czasie pokroilam marchewki i podsmazylam je na oleju w osobnym garnku. Gdy byly miekkie, dodalam koncentrat pomidorowy, chwile podsmazalam, mieszajac. Dodalam namoczony wczesniej przez okolo 20 minut ryz, podsmazalam dalej przez kilka minut, mieszajac co rusz, po czym zalalam 2 szklankami ugotowanego bulionu i gotowalam pod przykryciem.
Mieso wylozylam do naczynia zaroodpornego i polalam pozostalym bulionem, po czym wstawilam do piekarnika na 180 stopni, zeby sie podpieklo, na okolo 20 minut.
Ryz wylozylam na okragla tace, oblozylam kawalkami kurczaka i posypalam uprazonymi na odrobinie oleju rodzynkami i slupkami migdalow.

czwartek, 16 czerwca 2016

Ramadanowe menu - deser "Umm Ali"


Arabska klasyka! Bardzo latwe w wykonaniu, sprobujcie. :)





Bedziecie potrzebowac:
- upieczone platy ciasta francuskiego, pokruszone (zamiennie moga byc rogaliki francuskie lub upieczone platy ciasta Filo)
- mleko
- smietanke (mozna pominac)
- cukier (lub miod)
- bakalie
- cynamon




Umm Ali przed pieczeniem.

W naczyniu zaroodpornym ulozyc pokruszone ciasto francuskie, zalac goracym i poslodzonym mlekiem, wymieszanym ze smietanka, nieco ponad poziom ciasta. Posypac bakaliami i cynamonem i wstawic do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, zapiekac przez 10 minut lub do nabrania zlocistego koloru. Serwowac gorace.

Wszystkim lakomczuszkom zycze smaczengo. :D <3
Ramadan kareem!

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Tak nam minal pierwszy tydzien ramadanu...

Nie moge uwierzyc, ze juz siodmy dzien ramadanu dobiega do konca! Czas pedzi, jak szalony. Wlasnie dlatego muzulmanie zwykli mawiac, ze ramadan jest jak rzadki kwiat, ktory zakwita raz w roku i gdy tylko zaczniemy czuc jego zapach, on znika na kolejny rok.
Coz, wniosek jest jeden - trzeba wykorzystac ten (uciekajacy przez palce) czas jak najlepiej. 


Najmlodsza muzulmanka w domu. ❤❤❤ Odlicza dni na swoim ramadanowym kalendarzu i codziennie dostaje drobny podarunek. :)

Czy sie jest glodnym, czy tez spragnionym, modlitwe trzeba odprawic. Bez niej post w ramadanie nie jest wazny, Allahu alam.

Ramadanowy nastroj w domu. ❤

Wazna lekcja dla mojej jedynej corki - potrzeba dzielenia sie tym, co mamy, z innymi. Wspolnie przygotowalysmy drobne upominki dla zaprzyjaznionych dzieci. 😍


Jeden prezencik na kazdy dzien ramadanu.
Pamietacie swiateczne paczki w polskich przedszkolach w PRLu? To byla tez wielka frajda. :D

Ja podpisalam, Larunia dodala rysunek.

Juz wiadomo, co dla kogo. :)

Pudelko na prezent w ksztalcie ramadanowej latarenki. 🌙🌙🌙


Miniony tydzien w skrocie wygladal u mnie tak:

Dzien pierwszy
Zostalismy zaproszeni na iftar do rodziny w Al Ain. Jak co roku, pierwszy dzien ramadanu spedzilismy wspolnie.


W goscine do Al Ain zabralam tiramisu.

Kilka minut przed iftarem, przy wjezdzie do Al Ain, zaczeli sie schodzic ochotnicy, by rozdawac wode kierowcom oraz pasazerom, ktorzy nie zdazyli na wieczerze do swych domow.



Dzien drugi
I pierwszy iftar w tym ramadanie przygotowany przeze mnie. :)


Na pierwszy iftar w naszym domu przygotowalam bamie ( okre w sosie pomidorowym na wolowinie), ryz, tahine (pasta sezamowa przygotowana jako dip), zielenine posypana sumakiem, sok marchewkowy oraz zupe z soczewicy. Ale wpierw daktyle i woda.

 


Ramadanowe pieczenie.


Latarenki i lampki zapalam wraz z zachodem slonca.
 

Dzien trzeci
Katastrofa kuchenna! Szafki nam spadly w kuchni i spedzilismy noc na naprawianiu szkod. 😩 😰 Wymeczeni...



Tak sobie ustroilam moja kuchenke, a co! :D
Nie tylko kuchenke sobie wystroilam. Okna w kuchni tez. :D

Meczet pokolorowany przez mala artystke, mama dumnie wyeksponowala tak urocza dekoracje. :)

Yalla, teraz moge gotowac, az milo. :)


Dzien czwarty
Co, juz dzien czwarty?! 😱 To trzeba zaczac przygotowywac jedzenie dla gosci zaproszonych nastepnego dnia. Znow cala noc w kuchni. :)



Dzieje sie w garach. :)

Dzien piaty
Tez przy garach, a wieczorem iftar i modlitwa z naszymi goscmi, potem mily wieczor, a na koniec wspolne wyjscie. 





Najlepsi wujkowie na swiecie - nosza na barana, graja w pilke, zabawiaja. :) Oprocz tego parza najlepsza kawe w tygielku. ;)


Kawa tylko wieczorem. ;) W koncu moglam usiasc i wyciagnac zmeczone nogi. :D



Dzien szosty
MUSIALAM odpoczac...Na szczescie nie bylo potrzeby, by gotowac, zjedlismy co zostalo z poprzedniego dnia.


Dzien siodmy
Zaduma. Czy dobrze wykorzystalam czas? Czy osiagnelam cele, ktore postawilam sobie przed ramadanem? Nie do konca. :( Zatem? Trzeba postarac sie jeszcze bardziej. 💪💪💪


Tak mi dopomoz Bog.


Swiateczny wystroj w centrum handlowym w Emiratach.