Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egipt-moj drugi dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egipt-moj drugi dom. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 października 2020

Głos ulicy


Czy zauważyliście, że każde miasto ma inne, specyficzne brzmienie? Zamykam oczy. Słyszę szczekanie psów z okolicznych domów jednorodzinnych. Autobus komunikacji miejskiej przejeżdża, rozbryzgując kałuże. Poza tym "słychać" tylko ciszę. Wyobraźnią jestem w moim rodzinnym mieście. 

Ponownie zamykam oczy. Jest głośno. Samochody trąbią raz po raz, uliczny sprzedawca nawołuje, by kupić od niego świeże arbuzy. Nagle, ze wszystkich okolicznych meczetów na raz, rozbrzmiewa azan. W tym samym czasie słychać bicie dzwonów kościelnych. To Kair. 

Stamtąd wyobraźnia przenosi mnie do Aleksandrii. Słyszę szum morza. Słyszę śpiew Umm Kalthum. Dochodzi do mnie zapach dopiero co zaparzonej kawy z kardamonem i sziszy, a wraz z nim ożywione pokrzyki - w ulicznej kawiarni, grupa młodych mężczyzn zebrała się, by obejrzeć mecz piłki nożnej. 

Berlin. Gdybym właśnie tam teraz była, słyszałabym rozmowy i śmiechy, dochodzące z kawiarnianych ogródków. Mieszankę języków. Dzwonki od rowerów. Odgłos metra. Czasem ostre syreny radiowozu, oznaczonego napisem "Polizei". 

Z kolei, będąc w centrum Abu Zabi, stanęłam blisko skrzyżowania dwóch ulic, by posłuchać głosu tegoż miasta. Akurat rozbrzmiało wołanie na modlitwę. Wyciągnęłam telefon i nagrałam, byście też mieli możliwość posłuchać. 

Afwan. 😎 Proszę. 



sobota, 16 września 2017

Mała powtórka z języka polskiego


Jeśli masz partnera wyznającego islam, to jest on MUZUŁMANINEM.
Nie "muzułmanem"!!! Nie "muslimem"!!!



Jeśli partner pochodzi z Egiptu, jest on EGIPCJANINEM.
Nie "Egipcjanem"!!!

Niektóre  też piszą, że są w związku z "Pakistanem". Mam nadzieję, że  nie z całym. :D



czwartek, 4 maja 2017

Moje trzy grosze w sprawie Magdaleny

To nie będzie  przyjemny wpis.
Trudno.  

Odnośnie zmarłej w Egipcie w niewyjaśnionych okolicznościach Magdy - poczytałam, co polscy detektywi kanapowi  mają do powiedzenia, po czym musiałam ochłonąć. 

Wnioski i przemyślenia moje są takie:

1. Albo wypowiadała się w większości patologia , albo to społeczeństwo durnieje:
a) nie uszanowano pamięci zmarłej (dno moralne - wyśmiewano się z jej śmierci, wyzywano, oczerniano - nie pytam jak można,  bo wiem, że odpowiedzi nie znajdę...)
b) nie dano  spokoju rodzinie
c) wyrok zapadł - Markus jest winny! 
d) jak nie Markus, to rezydent ( nazywany kolejno ciapatym, murzynem, brudasem...)
e) albo oni obaj...

Fajnie. Tylko gdzie dowody? 🤔

2. Niektórzy poszli o krok dalej. Winny jest "cały ten dziki kraj", bo tam jest przyzwolenie społeczne na gwałt na białych kobietach. 

Powiem tylko tyle, że jesteście bandą ignorantów. Jak się was czyta to i straszno i śmieszno.  
Ale przede wszystkim człowiek się za takich jak wy wstydzi...😕

3. Gdy egipski mąż, w wyniku troski, nie chce puścić żony samej do innego kraju, to wiadomo...zniewolil kobietę...
Magda pojechała sama - opinia publiczna się oburzyła: "co to za facet, że  puścił swoją kobietę samą?! To nie mężczyzna!"

Ach, te podwójne standardy. Zakłamanie i hipokryzja. 

4. Czuję się zażenowana postawą osób, które sprowadzają czyjś dramat do poziomu taniej sensacji. 

5. Komentarze wypisywane na profilu zmarłej dziewczyny najlepiej świadczą o tym, jak beznadziejną grupą społeczną jesteście.  Matki, ojcowie, co z wami? Co wpoiliście swoim dzieciom? Jakie zasady, kulturę,  obycie? 🤔 Cóż za obywateli daliście światu?  🖓🖓🖓🖓 
Dlaczego musimy się za wasze dzieci wstydzić?!  😕😕😕

Wspomniane komentarze są też najlepszym przykładem,  że nie powinno się takim ludziom dawać prawa głosu. Banować, kasować,  walczyć jak z zarazą!!!


środa, 21 września 2016

Pociagiem do Kairu

Dzisiaj maz i tesciowa wrocili z dwudniowej wyprawy do Kairu.
Podroz pociagiem w jedna strone trwala nieco ponad dwie godziny. Wiedzac, ze nie jechali samochodem po szalonej Desert Road moglam w spokoju usiedziec na miejscu. 😜
Niestety, nie obylo sie jednak bez niemilych niespodzianek - ich hotelowa rezerwacja okazala sie jakims fejkiem! 😠 Nie wiem, co tam sie dzieje w tej egipskiej turystyce, ze przez trzy kolejne godziny nie mogli znalezc hotelu - wszystkie rezerwacje online byly nic niewarte, bo po przybyciu slyszeli od obslugi NIE MA WOLNYCH POKOI. O.o
Dopiero jakos po polnocy dostali, czego szukali. Malesh, malesh.
Najwazniejsze jednak udalo sie im zalatwic i wyglada na to, ze poslemy nasza egipska babcie do Ameryki. 😃💼🌏 In shaa Allah!

Dla mnie i dla Was maz zrobil pare zdjec. Bardzo chcialam im towarzyszyc w tej wyprawie ze wzgledu na przejazdzke pociagiem. 😂 Jednak majac dziecko w szkole trzeba poczekac z szalonymi eskapadami na jakies ferie. 😃
W kazdym badz razie wrocili do Aleks wycienczeni. Ale najwazniejsze, ze cali i zdrowi.  




Kair noca.


Widok z hotelu Hilton Ramses na Nil.

W egipskim pociagu.


Egipska wies.

Widoki w czasie jazdy pociagiem.



sobota, 28 maja 2016

Jedziemy w swiat

Z tych najwczesniejszych wspomnien pamietam, jak bardzo dziwily mnie dwie rzeczy:

- gdy tata, bedac w podrozy, spal w "fotelu" (chodzilo oczywiscie o hotel ;) )
- oraz gdy mama z siostra pojechaly na wczasy "na wegiel" (na Wegry pojechaly, na Wegry! :D )
Swiat, gdzie zyje sie na weglu i sypia w fotelu wydal mi sie bardzo ciekawy, totez od tamtej pory pragne go zwiedzac i poznawac. 

www.pcwallart.com


Nigdy nie zostalam drugim Tonym Halikiem, ktorego w dziecinstwie z zainteresowaniem ogladalam (byly to czasy, gdy z telewizji mozna bylo sie jeszcze czegos pozytecznego nauczyc...), ale marzenia o dalekich podrozach czesciowo sie ziscily. :) 

Podroznikiem nie moze byc kazdy. Ci, ktorzy wybieraja sie na wczasy do Egiptu, by oprozniac hotelowy barek i nawet nie staraja sie poznac kultury i tradycji kraju, w ktorym goszcza, tylko biadola, ze woda w morzu za slona, to wedlug mnie strasznie ubodzy duchowo ludzie. Pewnie, niech kazdy zyje jak chce i lubi, ale dziwne jest to, ze po takich wczasach uwazaja sie oni za znawcow kultury arabskiej...Prosze, bawcie sie dobrze na wakacjach, ale bycie ekspertami zostawcie innym. :)








sobota, 7 maja 2016

Czepialska Egipcjanka (...czep sie tramwaja...)

Tej historii chyba Wam jeszcze nie opowiadalam, przyniescie wiec szybko popcorn i usiadzcie wygodnie na swoich latajacych dywanach, wyruszamy w podroz do Aleksandrii!

 
www.fotothing.com


W Aleks zycie toczy sie powoli, zupelnie jak tamtejszy tramwaj.
O wlasnie, tramwaj, to o nim bedzie opowiesc.
Stare to zelistwo i odrapane, ale ma tez swoje zalety - kosztuje tylko 1 "gini", a i dowiezie w kilka waznych punktow w miescie. Dla takiej zas ciekawej swiata osoby, jak ja, to dodatkowa szansa poobserwowania widokow z okna oraz zycia ulicznego. Ja tam lubie sie przejechac aleksandryjskim "tramem", wrecz traktuje te przejazdzki jak wycieczki krajoznawcze. grin emoticon I tak, razu pewnego, odebrawszy corke z przedszkola, postanowilam zabrac ja na przejazdzke. Tramwajem, oczywiscie. 


Tloku nie bylo, ale jakis uprzejmy pan i tak postanowil nam ustapic miejsca, bysmy mogly usiasc. Heh, no i zgadnijcie kto z rozdziawiona z wrazenia buzia usiadl przy oknie, no kto? wink emoticon Racja, to nie bylam ja, tylko mala dziewczynka, ktora jest ciekawa swiata jeszcze bardziej, niz jej mama! smile emoticon

Wtedy wsiadla ONA. Z corka. Obie z lodami. 

Rozejrzala sie. Miejsca siedzace byly, ale same pojedyncze. Wtedy spojrzala na mnie, brrr, wiedzialam, ze sie zaraz o cos przyczepi, zle jej z oczu patrzylo. tongue emoticon
Wiec madam podeszla do mnie i rozkazala mi zabrac corke z siedzenia. Bo jej corka musi usiasc. Zeby w spokoju lizac loda.

Odmowilam. 

Madam rozwscieczona wola konduktora, ze z pewnoscia nie mam dla dziecka biletu!!! I faktycznie, nie mialam, bo nie bylam swiadoma, ze powinnam miec, jesli corka zajmuje miejsce siedzace, ale skoro jestem obcokrajowcem, to moznaby mi to ladnie wytlumaczyc, chyba?

Konduktor zazenowany: "czy moze pani wziac corke na kolana?".
Ja do konduktora: "a czy moge prosic o bilet dla corki?"


Bilet dostalam. Madam zaniemowila, a panie obok mnie nie mogly sie powstrzymac, by nie parsknac smiechem, jak pieknie ja zalatwilam i obronilam corki miejsce przy oknie. grin emoticon

Ale to nie o miejsce przy oknie walczylam. Rasizmu nie znosze w zadna strone.

piątek, 6 maja 2016

Co ma na sobie egipska panna mloda?

Pewna znajoma, widzac moje zdjecie slubne, byla bardzo zdziwiona, ze w Egipcie do slubu idzie sie - jak to okreslila - w "normalnych" sukniach slubnych. 😊


www.cairodaytours.net

No tak, jeszcze nie widzialam w Egipcie arusy (panny mlodej) owinietej w przescieradlo. Tudziez w worku na ziemniaki. 😊
Egipcjanie tez ludzie i nosza "normalne" ubrania:

- Normalne skarpetki.
- Normalne spodnie (znaczy z dwoma nogawkami, nie trzema). 😛
- Normalne szip-szipy (klapki) - koniecznie made in China! wink emoticon


Fakt, maja tez swoje regionalne stroje, jak galabije czy abaje...ale to dla nich tez jest normalne.

niedziela, 3 stycznia 2016

Egipskie zareczyny

W czasach sztucznych rzes, paznokci i biustow, gdzie niektore kobiety chca imponowac mezczyznom, pijac piwo z gwinta, ze spodni wystaja im stringi, a ich slownictwo to - coz - nie poezja..., poznalam Aye, dziewczyne z innego jakby swiata...
Jest ona kuzynka mojego meza. 

Przyjaznimy sie, ale Aya chyba nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo ja podziwiam i ile moglam sie dzieki niej nauczyc. Mimo, ze to ja jestem dla niej jak starsza siostra...

Z nia i z jej mama moglabym godzinami zawijac mahshi koromb, egipskie golabki wielkosci palca. :) Z nimi ta czynnosc mnie nie meczy, a wrecz urasta do rangi przyjemnego babskiego spotkania - przy garach. :D

Gdy opowiadalam jej, jak bardzo niebezpieczna byla nasza wyprawa po Omanie, ze wzgledu na jazde samochodem po szczytach gor, ona spytala calkiem serio - po co tam pojechalas? :D Jest taka naiwna, w pozytywnym sensie - nie ma duzego doswiadczenia zyciowego, jej caly swiat to islam, rodzina i uniwersytet - studiuje prawo. :)

Ayi nigdy nie dotknal zaden mezczyzna, doslownie, gdyz nie podaje ona im nawet reki na powitanie. Mam wrazenie, ze gdyby jakis na nia chociazby spojrzal, splonelaby ze wstydu. Czy rowniez dostrzegacie, jakie to jest piekne? 

Pewnego dnia do jej rodzicow zglosil sie pewien mlody czlowiek, prosic o jej reke.
Skad ja znal?
Tutaj zaczyna sie robic ciekawie. ;)
Otoz wypatrzyl ja w tlumie. Aby upewnic sie, ze pochodzi ona z dobrego domu i ma nieskazitelna reputacje, sledzil ja potem tygodniami, czego ona nie byla swiadoma. Nie mogl nawiazac z nia znajomosci, ani spytac jej bezposrednio, czy za niego wyjdzie, zgodnie z panujacymi w swiecie arabskim obyczajami, stad wizyta u ojca najpierw - aby ten jako pierwszy wyrazil zgode. 





Ojciec sie zgodzil, Aya tez. Wielka radosc w calej rodzinie.
Zaczeto przygotowania do zareczyn. 

Radosc wielka, ale krotka. :/ Po jakims czasie zareczyny zostaly zerwane. Nie pytalam dlaczego, wiem ze odpowiedz to "mafeesh naseeb", czyli nie bylo im to wspolne zycie jednak pisane...

wtorek, 29 września 2015

Eid al Adha 2015 - muzulmanskie swieta w naszej rodzinie


Eid al Adha to muzulmanskie swieta, trwajace cztery dni, ktore obchodzimy na zakonczenie hajj (pielgrzymki do Mekki). Upamietnia sie w ten sposob historie Abrahama, ktora z pewnoscia znacie tez z Biblii, gdzie byl on gotowy na rozkaz Boga poswiecic zycie swojego ukochanego syna. Jednak Bog, widzac jego posluszenstwo i gleboka wiare, nakazal mu zabic barana, zamiast dziecka, stad w Swieto Ofiarowania muzulmanie poswiecaja zwierzeta: barany, wielblady, kozy, krowy. To zadanie oczywiscie dla muzulmanskich mezczyzn. Uboju nalezy dokonac zgodnie z zasadami halal, a uzyskane mieso dzieli sie na trzy czesci, z czego jedna przeznacza sie na biesiade dla swojej rodziny, a dwie pozostale rozdaje ludziom ubogim oraz krewnym i sasiadom. Ja zawsze  mam tylko nadzieje, ze do mnie nie trafi dar w postaci miesa z kozy lub wielblada, bo bardzo nie lubie tego smaku. :(


Przygotowania do Eid rozpoczelam od odpowiedniego przygotowania domu na te okazje - porzadki, dekoracje.


Przed Eid nalezy tez zadbac o odpowiedni stroj. Arabki z krajow Zatoki Perskiej i Pakistanki, jak wynika z moich obserwacji, szczegolnie przywiazuja do tego wage, czesto placac ogromne sumy za swoje kreacje. Rowniez tutejsze salony pieknosci pekaja w tym czasie w szwach, gdzie powodzeniem cieszy sie przede wszystkim ozdabianie skory henna (mehendi). Niektore rodziny, w ktorych jest duzo kobiet, zamawiaja wizyte domowa, by w spokoju domowego zacisza upiekszyc swoja skore wymyslnymi wzorami.

Obuwie w stylu desi, wypatrzone na souku w Abu Zabi.


Souk to dobre miejsce, by kupic piekne i oryginalne prezenty "z dusza".

Sukienka Lary czeka gotowa...



 W Emiratach juz na kilka dni przed Eid mozna zobaczyc przy szosach sprzedawcow bydla, gdzie muzulmanie kupuja wybrane przez siebie zwierzeta, przeznaczone na ofiare. Moj maz jednak nie dokonuje uboju osobiscie, wysyla on pieniadze rodzinie w Egipcie, by ta w jego imieniu kupila barana i rozdala mieso ludziom potrzebujacym, gdyz tam ich nie brakuje i wielu jest takich, ktorzy mieso jedza tylko raz w roku, w czasie swiat, niestety.





Dzien poprzedzajacy Eid nazywamy dniem Arafah. Pielgrzymi w Mekce zbieraja sie na wzgorzu Arafah, by wznosic modlitwy i prosby do Pana.  Patrzylam na ich zdjecia nieco z...zalem, bo znow nie bylo mnie wsrod nich...Chcialabym sie wmieszac w ten jednolity tlum, gdzie wszyscy sa rowni, nie ma biednych i bogatych, sa tylko wierzacy, ktorzy pragna zmazac swoje grzechy i zadowolic Boga, a najwiekszym celem jest dostanie sie do Jannah, do raju (obysmy sie tam kiedys wszyscy spotkali...in shaa Allah).

Na pocieszenie poscilismy w nadziei, ze zostana nam wybaczone grzechy za rok przeszly oraz za rok nastepny, zgodnie z tym, co powiedzial Prorok Mohamed.
Maz z okazji swiat mial pare wolnych od pracy dni, wiec odpoczywalismy tego dnia w rodzinnej atmosferze. Na iftar przygotowalam biryani, upieklam tez ciasto, zeby wprowadzic swiateczny nastroj. Zrobilo nam sie jednak teskno troche za rodzina z Egiptu, takie teraz czasy, ze ludzie rozjezdzaja sie w cztery strony swiata, za lepszym i spokojniejszym zyciem, jednak pustki po nich nie da sie latwo zapelnic...

Po iftarze szybko "wskoczylismy" w pizamy i poszlismy spac, bo juz o 3 nad ranem czekal nas wyjazd do Al Ain, gdzie wspolnie z kuzynem meza i jego rodzina udalismy sie na poranna modlitwe eidowa. Nie-sa-mo-wi-te przezycie, ta modlitwa. Na swiezym powietrzu, poza miastem, tlumy ludzi - mezczyzn, kobiet, pieknie ubranych dzieci i glos imama, dajacy sie slyszec ze wszystkich stron:"Allahu akbar, Allahu akbar, la illaha illa Allah!". Po modlitwie (kobiety i mezczyzni modlili sie osobno) zupelnie obcy ludzie zaczeli obdarowywac wszystkie obecne dzieci eidiya, czyli kieszonkowym. Hojnych gestow nie brakowalo.  

Udalismy sie nastepnie do domu naszych gospodarzy, by wspolnie zjesc sniadanie. Nie bylismy jedynymi goscmi, drzwi ich domu wrecz sie nie zamykaly, a kazdy mezczyzna, ktory zawital, mial ze soba pliki nowych banknotow o niskim nominale, by obdarowac zebrane dzieci i kobiety. Kazdej z nas udalo sie w ten sposob uzbierac niezla sume $$$$, tym bardziej, ze niektorzy z nich robili kilka rundek z plikiem pieniedzy w reku. :D  Oprocz tego, co chwile podtykano nam pod nos slodycze, kawe, herbate. Po jakims czasie kobiety przeszly do osobnego pomieszczenia, by moc zdjac chusty i abaye i w spokoju oddac sie plotkom na babskie tematy, z dala od meskich uszu. :P


W drodze do Al Ain zatrzymalismy sie na stacji benzynowej, gdzie Lara pierwszy raz miala okazje kupic sobie cokolwiek sie jej spodoba za kieszonkowe, jakie dostala od baby, ktore przez caly czas robienia zakupow z przejeciem trzymala w raczce. Oto jej mina, gdy zobaczyla zelki z Minnie Mouse. :)
El Eid farha! Swieta to czas radosci. :)
Cala kolekcja czekoladek z Mickey i jego przyjaciolmi, OMG! Lara oszalala ze szczescia. :)
Al Ain.
Al Ain to najbardziej zielone miasto w Emiratach.
Piekny azurowy palacyk za dnia...
...i w nocy. Zdjecie niestety nie ukazju jego piekna, robilam z samochodu.

Jedna z najdziwniejszych rzeczy, jakie mialam okazje sprobowac - domowej roboty chalwa omanska, rarytas tubylcow podobno. Strasznie slodkie i sie lepi? To nie dla mnie. ;)


Shawarma libanska, kolacja w gosciach.

Pustynia w okolicach Al Ain.



Drugiego dnia wybralismy sie do Dubaju, by spotkac sie ze znajomymi. Wybor padl na centrum handlowe, bo na zewnatrz wciaz goraco. Mezowie udali sie wiec na kawe, a zony na wspolne zakupy. Jednak powiem Wam, ze zakupy z Miriam to meczarnia. :P Przywitala sie ze mna, po czym jednym tchem wyrzucila: "Bylas juz w Splashu? Potrzebujesz buty? Chcesz isc do Tchibo? Lara byla juz na karuzeli? Musze kupic dzieciom bielizne! O!Ale ladny szal na wystawie..." Rozdziawilam buzie, zeby odpowiedziec na pierwsze i kolejne pytania, ale nie mialam szansy, zeby dojsc do glosu. Pozostalam wiec z rozdziawieniem i modlilam sie, by mezowie szybko skonczyli pic kawe. :P :D


Dalam mojej Laruni eidiye, czyli kieszonkowe z okazji Swiat, mowiac, ze moze sobie kupic lody i slodycze. Po chwili przyszla, w swojej malutkiej raczce trzymajac jednego dirhama i wreczyla mi go mowiac, ze to dla mnie z okazji Eid, abym sobie mogla kupic kawe. <3 <3 <3

Outlet Mall w Dubaju.





Odwiedzilismy tez Dragon Mart.

Dubajski styl. Hot or not?


Eidowe swiatelka przywiozlam sobie z Egiptu, ale w Dubaju tez je mozna dostac. :)


W koncu zostalismy sami i udalismy sie na karuzele, by Lara mogla sie wybawic i poczuc magie swiat - zabawa, prezenty, jej ukochane sukienki, sama radosc - wlasnie tak chcialabym, by zawsze jej sie kojarzyly swieta.

Baba przegral z Lara 10:1. ;)


Co jeszcze robilismy w Dubaju? Maz zabral mnie na randke do miejsca, ktore bylo naszym ulubionym na poczatku malzenstwa, zanim jeszcze pojawila sie nasza corka. Tyle lat tam nie bylismy...odzyly minione dni i wspomnienia. 
Wieczor zas spedzilismy w Sharjy, gdzie poszlismy na dobre jedzenie libanskie.




Sharjah noca.




Dzien trzeci.
Spalismy do pozna, nocny powrot z Sharjy dal sie we znaki zmeczeniem. Godzina dwunasta w poludnie, a my jeszcze rozczochrani w pizamach. I luz. Wypilismy kawe, kazdy w swoim ulubionym kubku, mezowi taki pizamowy dzien bardzo sie spodobal, w koncu nie moze sobie czesto na to pozwolic, postanowil wiec, ze spedzi caly dzien na odpoczynku. Mi i Larze wciaz bylo malo swietowania, wiec wybralysmy sie do centrum handlowego w naszej okolicy, ktore zadbalo o sporo atrakcji dla wizytujacych. Zrobilysmy sobie henne, posiedzialysmy w namiocie beduinskim, gdzie zostalam poczestowana arabska kawa, Lara namowila mnie tez na paczki, karuzele, balona z Barbie (tak wiem, jestem przeciwniczka Barbie, ale byl w kolorze PINK, czyli jej ulubionym :P). Wieczorem baba do nas dolaczyl i poszlismy na pizze, "ochlodzilo sie" (:D) do 33 stopni Celsjusza i moglismy ja zjesc w ogrodku. Znakiem tym, moi drodzy, zbliza sie emiracka "zima". ;)


Kreacja na dzien trzeci. ;)

Zasady, jakich nalezy przestrzegac wchodzac do centrum handlowego. Jak jest w praktyce? Roznie. ;)

Balonowy szal eidowy.



Arabska kawa, poczestunek w namiocie beduinskim.



Emirackie tradycje.

Zaproponowano nam rowniez zrobienie henny. :)



Emirackie kadzidla, dobry pomysl na prezent. Palone sa one nawet w centrach handlowych.







Czas na zabawe!
Souk.

Kawa z takim widokiem?
Swiateczne paczki.



Dzien czwarty. Skonczyla sie laba, maz musial wrocic do pracy. Jednak zeby ten dzien nie byl do konca zwyczajny, zostawilam najlepszy kasek na koniec. ;) Prezenty!!! Do tego prosty deser z galaretki, owocow i bitej smietany oraz herbata mietowa, w ten sposob nasz Eid zostal zakonczony. :)


Po trzech dniach swietowania trzeba troche odpoczac. :) Gingerbread man to pamiatka wygrana na karuzeli, mama tez chciala sie zabawic i wygrala. :)
Wyczekany moment, prezenty!!!!!
Najwazniejsze, ze rozowa. :)

Rodzinny wieczor umilony herbata mietowa, pita z odswietnych szklaneczek.


Baba uczyl nas alfabetu arabskiego za pomoca nowej zabawki, ktora Lara dostala w prezencie.