wtorek, 7 kwietnia 2015

Ciasto drozdzowe z duza iloscia kruszonki

Ciasto drozdzowe, ktorego zapach roznoszacy sie po domu ozywia to, co juz minelo.Gdziekolwiek bede, obojetnie w jakim kraju, na jakim kontynencie, wspomnienia przywolane zapachem tego ciasta zabiora mnie do kuchni mojej mamy.

Maz tylko pyta, nad czym sie tak zadumalam...





Skladniki na ciasto (duza blacha):
-1 kg maki pszennej
- 1 szklanka cukru 
- opakowanie suchych drozdzy (10g) 
- 1,5 szklanki mleka
- kostka masla (250g)
- 5 jaj
- rodzynki  
- mozna dodac owoce, np. jablka, rabarbar, truskawki itp.


Skladniki na kruszonke:
- 300g maki
175g cukru 
200g miekkiego masla


Z drozdzy, lyzki maki, lyzki cukru i cieplego mleka zrobic zaczyn i odstawic w cieple miejsce na 20 minut. Nastepnie do duzej miski wsypac make, jajka, cukier i wlac zaczyn, calosc wyrobic nieco, po czym dodac rozpuszczone maslo i kontynuowac wyrabianie, az ciasto bedzie lsniace. Dodac sparzone wczesniej rodzynki. Wymieszac i odstawic w cieple miejsce, przykrywajac sciereczka, do podwojenia objetosci.

W oddzielnej misce  przygotowac kruszonke-make, maslo i cukier polaczyc, az powstana male grudki, ktorymi nalezy posypac ciasto po przelozeniu na wysmarowana tluszczem blache. 

Zostawic ciasto ponownie do wyrosniecia na 10-20 minut. Piec w 180 stopniach przez okolo 50 minut.






niedziela, 5 kwietnia 2015

Marroush, moja ulubiona libanska restauracja w Abu Zabi

Co my tutaj mamy? Kurczak z rozna z frytkami, hummus, chleb arabski prosto z pieca oraz sos czosnkowy "tomiya". Do tego swieze oraz kiszone warzywa. Tylko w libanskiej restauracji tak dobrze Was nakarmia. ;) Zestaw na wynos, chyba lepszy od typowego fastfoodu?<---Pytanie retoryczne. :)


Jak zdanie na temat islamu zmienil Houellebecq...

"To oczywiste, ze obecny rozwoj islamu na przedmiesciach zwieksza bezpieczenstwo. Ludzie porzadnieja, gdy staja sie pobozniejsi. To prawda, ze islam denerwuje Francuzow, ale to dlatego, ze widza w nim odmienny sposob zycia, ktory odrzuca pewna forme permisywizmu, minispodniczki, alkohol itd."





Autorem tych slow jest Michel Houellebecq, francuski pisarz i poeta, oskarzany o islamofobie oraz rasizm, ktory w innej wypowiedzi stwierdzil rowniez :
"Ale w sumie Koran okazal sie duzo lepszy, niz myslalem, gdy zaczalem go czytac (...). Wiec w sumie mozecie powiedziec, ze [na temat islamu] zmienilem zdanie."

Potwierdza sie zasada: jesli chcesz poznac, czym jest islam, czerp wiedze ze zrodla, czytaj Koran oraz fachowa literature na temat tej religii.



 Iqra - czytaj. Zdobywanie wiedzy to obowiazek kazdego muzulmanina i muzulmanki.


Wszystkie miasta na mapie mojego zycia


W moich wspomnieniach mieszaja sie jezyki, miasta, panstwa. Smaki z roznych stron swiata, aromaty z odleglych krain jak i te dobrze mi znane, z kuchni mojej mamy. Rozne adresy. Walizki-pociagi-samoloty. Kolory wszystkich por roku. Szczegoly te skladaja sie jednak w calosc, formuja one moje zycie, sposob,w jaki je do tej pory przezylam. Sa one bagazem moich doswiadczen.


Ponizej zrobilam zestawienie wszystkich miast, w ktorych kiedys zylam, w jednych dluzej, w innych krocej, jednak tesknie za tymi wszystkimi zakatkami swiata i czesto mam uczucie, jakbym chciala byc wszedzie...




Stacja metra w Berlinie, nie wiem ile razy schodzilam tymi schodami w dol...schodami w gore.

Berlin. Nigdy nie przestalam tesknic za tym niezwyklym miastem.
Berlin. Tutaj Zachod, tam Wschod-niby jedno miasto, a juz na pierwszy rzut oka widac roznice, ktore dzielily ten swiat na pol. Do dzis fascynuje mnie powojenna historia Niemiec i czasy DDR.
Londyn, of course.
Liverpool Street, taki mialam wlasnie widok z okna w moim londynskim mieszkaniu, z tym ze z dalszej perspektywy. Lubilam stac w oknie z kubkiem herbaty earl grey i patrzec w dal na migoczace swiatelka tych budynkow
Czerwony londynski autobus. Swego czasu jezdzilam nimi do pracy.
Kair! Widok, ktory wiele dla mnie znaczy.
Piekny jestes, Kairze!
Mashrebtesh men Nilha? Czyz nie piles wody z Nilu? Kair.
Walijskie miasteczko Cardigan. Niczym z powiesci Dickensa.
Cardigan.
Miejsce, w ktorym mieszkalam w Walii nazwalam moja samotna planeta. Byla to piekna farma, oddalona od miasteczka o kilka mil, na ktorej slychac bylo jedynie CISZE.
Walia, moja samotna planeta.
Poznan i czasy studenckie.
Stary Rynek w Poznaniu, na pewno bardziej klimatyczny, niz Dubaj.
Historyczne miasteczko w Anglii, Hadleigh. Znowu czulam sie jak bohaterka z powiesci Dickensa.
Hadleigh, pamietam spacery tymi uliczkami...
Moje rodzinne miasto, ktos rozpoznaje? :)
Moje rodzinne miasto w Polsce. W moich wspomnieniach wiem, gdzie lezy kazdy kamien.
Poczciwa Aleksandria.
Aleksandria, Egipt. Wiele zawdzieczam temu miastu-stad pochodzi moj ukochany maz i tutaj przyszla na swiat nasza coreczka. Alhamdulillah.


Zrodlo zdjec: google images.

sobota, 4 kwietnia 2015

Moja pierwsza noc w Kairze

Nigdy nie zapomne mojej pierwszej nocy w Kairze, a zarazem pierwszej w arabskim kraju. W dzielnicy Al-Manyal, na dziesiatym pietrze wiezowca przy samym Nilu, stalam w oknie, gdy nagle rozbrzmialo wolanie na poranna modlitwe. Ze wszystkich stron, ze wszystkich meczetow, echo roznosilo wolanie mu’azzinow. Serce walilo mi jak szalone, a z oczu polecialy lzy, w glowie jedna mysl - "wiem, ze jestes tam Boze".


 Ulica, przy ktorej mieszkam oraz jej najpiekniejsza czesc-meczet, z ktorego piec razy dziennie rozbrzmiewa wolanie na modlitwe (azan). Bez tego wolania nie moglabym juz zyc, wszystkie inne materialne dobra moge zostawic bez zalu.




Bu Qtair-pewna nietypowa restauracja w Dubaju

Musze Wam opowiedziec o pewnym nietypowym miejscu w Dubaju. Otoz w samym srodku Jumeiry, tuz obok eleganckich rezydencji, stoi sobie niepozorna, zaniedbana, mala chatka, na ktorej szyld glosi "Bu Qtair Restaurant". Powiem Wam szczerze-z poczatku na widok owej chatki mialam ochote uciec, oj nieufna bylam. Lecz gdy zaczela sie zblizac godzina osiemnasta, zaobserwowalam dziwna rzecz-ludzie zaczeli schodzic sie grupami. Naszlo tych ludzi tyle, ze kolejka byla dluuuga, niemal jak w Polsce za czasow PRLu! :) I zaczela sie biesiada! Grillowana ryba i krewetki, oczywiscie wszystko prosto z morza, zlowione tego samego dnia przez rybakow, ktorzy zyja sobie obok. Smak, jakiego dotad nie znalam, tak pyszne, ze zostaly tylko osci z rybki.
Okazuje sie, ze jest to bardzo slawne miejsce, gdzie ma sie wrazenie, ze czas stanal w miejscu pol wieku temu-widac nie tylko przepych i lsniace srebrne sztucce na bialym obrusie moga miec swoj urok.











piątek, 3 kwietnia 2015

Tabbouleh-salatka libanska

Czytalam niedawno "Polksiezyc" Diany Abu-Jaber i zgadnijcie, dzieki ktorej to potrawie Hanif zwrocil uwage na Sirine? Racja, dzieki tabbouleh! 
W ogole stwierdzilam, ze nie powinnam czytac ksiazek, ktore tak bardzo "pachna" orientalnymi potrawami, gdyz natychmiast robie sie glodna (oh nie! od tego sie tyje!). ;)
Co mozna powiedziec na temat tabbouleh? Przede wszystkim, ze jest bardzo, bardzo zdrowa. Niesamowicie smaczna. Jednak wspolczuje tym, ktorzy nie majac odpowiedniego sprzetu do siekania, szatkuja natke pietruszki oraz pozostale ziola recznie-lacze sie w bolu! :P 


Tabbouleh pasuje zarowno do dan miesnych, jak rybnych. Malo tego, jest tak pozywna, ze zdecydowanie moze stanowic posilek sama w sobie.


Skladniki na 3 miseczki:

- peczek natki pietruszki
- garsc swiezej miety
- cebula dymka 
- duzy pomidor
- 1/3 szklanki bulguru (moze byc kuskus)
- 1/3 szklanki wrzacej wody
- oliwa z oliwek
- sok z cytryny (sporo, salatka powinna byc kwasna)
- pieprz czarny
- czerwona papryka w proszku
- sol
- sumak do posypania (opcjonalnie)

 



Bulgur zalac wrzatkiem i odstawic, az napecznieje i ostygnie. Pietruszke, cebule, miete drobno poszatkowac (ja czynie to za pomoca robota kuchennego). Pomidora pokroic drobno. Wszystkie skladniki przelozyc do miski, dodac oliwe, sok z cytryny, przyprawic do smaku i wymieszac. Mozna posypac sumakiem. 


Pozostaje doprawic i wymieszac.

 Na zdjeciu widac zestaw w stylu egipskim; rybe, krewetki, roz ahmar (ryz z prazona cebulka), frytki oraz krazki cebuli w  panierce.


Trzydziestodziewięcioletnia Sirine, wciąż panna, mieszka wraz z wujkiem i ulubionym psem imieniem King Babar w Irangeles dzielnicy Los Angeles zamieszkałej przez społeczność perską i arabsko-amerykańską. Z pochodzenia jest Irakijką i pracuje jako szefowa kuchni w libańskiej restauracji.

Wspaniały arabsko-amerykański styl! W Półksiężycu Diany Abu-Jaber miłość, żądza i libańska kuchnia mieszają się, tworząc rozkosznie romantyczną, lekką powieść o miłości i poszukiwaniu tożsamości. (opis ksiazki pochodzi ze strony www.lubimyczytac.pl)

Waniliowe muffinki

Dlaczego je lubie? Powodow jest kilka: sa tanie, idealne na drugie sniadanie do pracy lub szkoly, szybko sie je przygotowuje, a co najwazniejsze-wszystkim smakuja!
Dodatkowy plus jest taki, ze mozna je udekorowac na tysiac sposobow.




Skladniki na okolo 24 sztuki:
- 2,5 szklanki maki
- 2 szklanki cukru
- 5 jaj
- szklanka oleju
- szklanka wody
- 2 lyzeczki proszku do pieczenia
- aromat waniliowy

Jaja zmiksowac z cukrem na puszysta piane, nastepnie dodac reszte skladnikow i zmiksowac na gladka mase. Wypelnic papilotki do babeczek do 3/4. Piec w 180 stopniach na zloty kolor. Gdy wystygna dekorowac wedlug uznania. 

czwartek, 2 kwietnia 2015

O korkach w Kairze-tym razem edukacyjnie

Staliscie kiedys w kairskim korku? Przejazd przez to miasto wymaga wiele cierpliwosci i...czasu! Pewnego razu, utknawszy na  dobre, udalo mi sie nauczyc liczb arabskich, czytajac rejestracje samochodowe (dobry sposob na nude, polecam ;D). Bo jak mowia slowa pewnej starej egipskiej piosenki: "(...) zahma el dunya, zahma...". *

Moze Wy rowniez mysleliscie o nauce jezyka arabskiego? Na poczatek mam dla Was alfabet, milej nauki!

* zahma el dunya - zatloczony swiat




środa, 1 kwietnia 2015

Zdarzenie w autobusie

Rzecz dziala sie pewnego razu w centrum Abu Zabi. Wsiadlam do autobusu, po czym po kilku minutach jazdy rozbrzmialo wolanie na wieczorna modlitwe. Mlody kierowca zatrzymal sie na ktoryms z przystankow, wyciagnal swoj dywanik do modlitwy i nie baczac na nic, zaczal sie modlic na srodku autobusu. Czas sie jakby zatrzymal, dla niego swiat zewnetrzny przestal istniec, a gwar rozmow stal sie nieslyszalny. Bo gdy on wybijal poklony Bogu, na jego twarzy malowal sie spokoj, a wtedy przeciez wszystko na tym swiecie przestaje miec znaczenie.

Pasazerowie nie zwrocili na to uwagi, nikt sie nie denerwowal, ze nie zdazy ze swoimi sprawami, nikt nie pytal, czy dlugo jeszcze bedziemy stac. Ja natomiast przypomnialam sobie autobusy, ktorymi w moim rodzinnym miescie w Polsce jezdzilam do szkoly i probowalam sobie wyobrazic, ze w ktoryms z nich doszlo do podobnego zdarzenia...jak myslicie, jakie bylyby reakcje?